Libacja w obozowym baraku w Muzeum na Majdanku. "Pół litra symbolicznie za ofiary"

W weekend trzech mężczyzn urządziło imprezę w Państwowym Muzeum na Majdanku. Pili alkohol na pryczy więziennego baraku i jedli chipsy przy prochach zamordowanych. Zdjęcia z "zabawy" zamieścili na portalu społecznościowym - poinformował dziś "Kurier Lubelski".
Zdjęcia mężczyzn ubranych w dresy wrzucił do sieci w sobotę późnym wieczorem jeden z nich. Wywołały one oburzenie ich znajomych. Jedna z komentujących określiła zachowanie mężczyzn mianem "głupoty i podłości". Inny znajomy napisał, że też był w tym czasie na Majdanku, "wziął pół litra, żeby symbolicznie wypić za ofiary, ale zdjęć nie wrzucał".

"Kogo lub co mamy szanować?"

Kurier Lubelski próbował skontaktować się ze sfotografowanymi mężczyznami. Bezskutecznie. Jeden z nich tłumacząc się ze swojego postępowania krytykującej go koleżance, pisał na swoim profilu internetowym: "Połowa ludzi (może więcej) nie była na Majdanku, więc to dobra reklama. Chyba sama wiesz, jaka jest dzisiejsza młodzież. Głęboko w d... mają np. Majdanek itd." - czytamy w artykule "Kuriera Lubelskiego".

Mężczyzna ze zdjęcia dodał: "Będę płakał normalnie przez to wydarzenie w historii. Było minęło. Nie zmienimy tego, a jeśli chodzi o szacunek to niby kogo lub co mamy szanować? Holocaust był straszny i nieludzki, współczuję wymordowanym i ich rodzinom. Tyle".

Jak poinformowała nas rzeczniczka Muzeum, sprawa została zgłoszona policji. - Wszczęliśmy też nasze wewnętrzne postępowanie, które ma wyjaśnić, jak do tej sprawy doszło - dodała. Rzecznik lubelskiej policji stwierdził jednak, że pracownicy Muzeum jeszcze sprawy nie zgłosili, mają to zrobić dziś.

Artykuł Kuriera Lubelskiego >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS