"Mularczyk wie, że żerowanie na proteście w Sejmie jest jego ostatnią szansą na utrzymanie się w polityce"

"Protest w Sejmie od samego niemal początku wygląda jak wielkie polityczne żerowisko, a nie jak okazja do weryfikacji moralnej wrażliwości i empatii posłów. Jego głównym politycznym konsumentem, a zarazem organizatorem jest poseł Mularczyk, wielki sum" - pisze we "Wprost" prof. Magdalena Środa.
Środa komentuje we "Wprost" zaangażowanie posła Arkadiusza Mularczyka w protest rodziców osób niepełnosprawnych w Sejmie. Jego aktywność była widoczna chociażby podczas spotkania protestujących z premierem, kiedy parlamentarzysta Solidarnej Polski starał się występować w roli oskarżającego szefa rządu.

Prof. Środa w tygodniku podkreśla, że zgadza się w pełni z racjami protestujących. Ale równocześnie wytyka, że sam protest od samego początku stał się żerowiskiem dla polityków, w tym właśnie dla Mularczyka.

"Żeruje, bo Kempa..."

"Mularczyk dziś wie, że sejmowe żerowisko może być jego ostatnią szansą na utrzymanie się w polityce; trwa więc przy protestujących, robi kanapki, opiekuje się, milczy i czeka" - wytyka Środa. Podkreśla, że rzeczywiście poseł może się doczekać jakiegoś wzrostu dla jego partii. "Bo działania jego koleżanki Beaty Kempy, która jeździ po Polsce z absurdalną akcją 'Stop ideologii gender', nie przynoszą politycznych sukcesów. Nie da się bowiem żerować na nieistniejącej ideologii".

Cały komentarz w najnowszym wydaniu "Wprost".