Tusk o rozmowach z rodzicami: "Wolałbym, żeby odbywały się bez angażowania najwyższych władz państwowych"

- Rodzice będą w Sejmie tak długo, jak będą uważali za stosowne. Jeśli okaże się, że formy protestu uniemożliwią prowadzenie obrad Sejmu, to nie będzie obrad Sejmu, ale to jest wbrew interesowi samych zainteresowanych - mówił premier Tusk na konferencji prasowej po tym, jak rząd przyjął uchwałę umożliwiającą zwiększenie świadczenia dla rodziców niepełnosprawnych dzieci.
- Jesteśmy w dialogu z tą grupą od lat. Kiedy dochodzi do pewnego krytycznego momentu, dobrze, żeby szef rządu tam był. Widać było wyraźnie, że bez mojej obecności protestujący nie będą skłonni do rozmowy. Wolałbym, żeby większość spraw można było rozstrzygać na odpowiednich poziomach, bez angażowania za każdym razem najwyższych władz państwowych - mówił Donald Tusk. Dodał, że w Polsce często jest przekonanie, że jeśli na spotkaniu nie ma premiera, to nie jest ono ważne. Podkreślił również, że jego obecność na spotkaniach z rodzicami wynika z braku zaufania do ministrów. - Jestem pewny skutecznego i przemyślanego postępowania ministra Kosiniaka-Kamysza - dodał.

Mniej środków na drogi lokalne

- Chcieliśmy przeznaczyć całość środków, jakie otrzymujemy od Lasów Państwowych na remonty i budowy dróg lokalnych. Zdecydowaliśmy się te kwotę tak podzielić, żeby móc finansować tegoroczne świadczenia dla opiekunów osób niepełnosprawnych. Dlatego środki na budowę i remont dróg lokalnych zwiększamy nie o 700 mln zł, ale o blisko 500 mln zł - tłumaczył premier.

Podczas obrad zaprezentowano projekt ustawy, który umożliwi szybkie dochodzenie wysokości świadczenia pielęgnacyjnego do poziomu płacy minimalnej. Zawiera on rozwiązania zakładające, że od 1 maja 2014 r. rodzice dziecka niepełnosprawnego otrzymają 1 000 zł miesięcznie (netto), od stycznia 2015 r. będzie to 1 200 zł (netto), natomiast od początku 2016 r. świadczenie wyniesie 1 300 zł (netto). Rząd przekaże ten projekt parlamentarzystom, aby w ten sposób przyspieszyć uchwalenie tej ustawy.

Tusk tłumaczył też, jak finansowane będą zaległe świadczenia dla tzw. grupy dorosłych, które przywrócił wyrok Trybunału Konstytucyjnego. - Podjęliśmy decyzję m.in. o zmniejszeniu środków na promocję biopaliw - mówił. Jak tłumaczył później minister Kosiniak-Kamysz, przeznaczone na ten cel zostaną też rezerwy Ministerstwa Pracy i część funduszu przeznaczonego na klęski żywiołowe.

"Niech podadzą się do dymisji"

Rodzice deklarują, że będą kontynuować protest. - Mamy kondycję do spania na tym korytarzu i "partyzanckiego" życia. Nie ciągnie nas do domu nic. Zdajemy sobie sprawę, że rezerwy budżetu są bardzo duże. Wiemy, że prezydent przeznacza 300 milionów na dofinansowanie prywatnych firm na Ukrainie. Niech podadzą się do dymisji i idą rządzić na Ukrainie - powiedziała Elżbieta Karasińska, jedna z protestujących matek.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS