Iwiński: Tusk straszy wojną, bo nie chce rozmawiać o nierównościach społecznych. To żałosne

- Największą wagę powinniśmy przykładać do naszych interesów. Jeśli nasz eksport na Ukrainę to jest 6 mld dolarów, a do Rosji - 11 mld, to Polska nie może być pierwszą ofiarą sankcji - mówił w TOK FM poseł SLD Tadeusz Iwiński. I krytykował działania polskich władz. - Tusk straszy wojną, bo chce nadać ton kampanii, żeby nie rozmawiać o ogromnych nierównościach społecznych.
Poseł SLD Tadeusz Iwiński krytykuje strategię polskich władz w sprawie kryzysu ukraińsko-rosyjskiego. Jak ocenił w "Poranku Radia TOK FM", za dużo jest mocnych wypowiedzi i wojennej retoryki. Według Iwińskiego wszystkiemu winna jest kampania wyborcza.

- Salvador Dali mówił, że jest jedna jedyna rzecz, której nigdy nikt nie ma dosyć - przesada. Donald Tusk straszy, bo chce nadać ton kampanii do Parlamentu Europejskiego, żeby nie rozmawiać o ogromnych nierównościach społecznych. Zachód nie zacznie wojny z powodu Krymu. Nie będzie żadnej III wojny światowej, więc straszenie przez Donalda Tuska jest żałosne.

Polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej uważa, że wojenna retoryka nie idzie w parze z dbaniem o polskie interesy. - Największą wagę powinniśmy przykładać do naszych interesów. Bo jeśli nasz eksport na Ukrainę to jest 6 mld dolarów, a do Rosji 11 mld, to Polska nie może być pierwszą ofiarą sankcji.

"Rosja nie będzie zajmować kolejnych obwodów"

Według posła Iwińskiego najważniejszym wydarzeniem dla Ukrainy będą zaplanowane na 25 maja wybory prezydenckie. - Rosjanie chcą, żeby Ukraina była pod ich wpływem i żeby obecna ekipa nie przetrwała. Życzę ekipie rządzącej Ukrainą wszystkiego dobrego. Ale mam obawy, czy podoła - przyznał gość TOK FM.

I przekonywał, że "Rosja nie będzie zajmować kolejnych obwodów" Ukrainy. - Ostatecznie wierzę, że kryzys uda się rozwiązać pokojowo. W finale - poprzez rozmowy rosyjsko-ukraińskie. Ale także dzięki dialogowi między Stanami Zjednoczonymi a Rosją - spekulował Tadeusz Iwiński.