Kalisz: Miller się wije. Każdego dnia cieszę się, że zostałem wyrzucony z SLD, jak widzę ich grę ws. Rosji

- Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra - tak Ryszard Kalisz ocenił w Radiu ZET stanowisko SLD ws. aneksji Krymu przez Rosję. - SLD mówi niby, że jest za tym, żeby potępić Putina, ale z drugiej strony ?troszczy się? o interesy polskich przedsiębiorców. Miller się wije - mówił Kalisz.
- Jeśli chodzi o sankcje wobec Rosji, Zachód nie jest twardy. A powinien okazywać wielką solidarność - powiedział Ryszard Kalisz w audycji Moniki Olejnik "Gość Radia ZET". Kalisz dodał też, że obserwując "grę SLD ws. Rosji, każdego dnia cieszy się że został wyrzucony z Sojuszu".

"Całkowicie popieram Olbrychskiego"

Polityk Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska pochwalił też decyzję Daniela Olbrychskiego o odmowie udziału w przedstawieniu w Moskwie. - To słuszna decyzja. Daniel Olbrychski i ja przyjaźnimy się od lat, w tej sytuacji całkowicie go popieram - mówił Kalisz.

Polityk został też zapytany przez Monikę Olejnik o jego ocenę spotu partii Janusza Palikota, w którym polityczni oponenci lidera Twojego Ruchu nazwani byli "knurami politycznymi". - Wymowa spotu była słuszna, ale samo słowo "knur" w nim użyte mi się nie podoba. Powiedziałem to zresztą Palikotowi osobiście i publicznie skrytykowałem go za to już wcześniej - oznajmił Kalisz.

Polityk powiedział również, że nie zgadza się ze słowami Palikota, który zasugerował, że papież Jan Paweł II miał nieślubne dzieci. - Uważam, że Jan Paweł był jednym z największych Polaków w historii, dlatego mnie takie sugestie Palikota się nie spodobały, o czym mu powiedziałem - oświadczył Kalisz.

"System działania prokuratury trzeba zmienić"

Polityk mówił też, że jego zdaniem śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej toczy się zbyt długo. - W takich przypadkach śledztwa przeważnie długo trwają, ale to faktycznie mogłoby być przeprowadzane szybciej - stwierdził Kalisz.

- Ja w ogóle byłbym za zmianą systemu działania prokuratury, który funkcjonuje od lat 50. i dlatego to wszystko tak wygląda. Prokuratorzy nie powinni się zasłaniać tajemnicą śledztwa w bardzo błahych sprawach, jak to robią w przypadku katastrofy smoleńskiej - powiedział polityk.

Monika Olejnik zarzuciła Kaliszowi, że zorganizował "ustawkę" z dziennikarzami jednego z popularnych polskich tabloidów, który pokazał jego zdjęcia na basenie wraz z dzieckiem i partnerką. - To nie była "ustawka"! - oburzył się Kalisz. - Pani, która ma tak wielkie doświadczenie medialne, próbuje mi coś takiego zarzucić! - zwrócił się do Olejnik.

- Sam nie wiem, kiedy zrobiono te zdjęcia. Osoby publiczne same często nie mają pojęcia, kiedy są fotografowane przez obywateli, którzy są donosicielami - mówił ostro.

"Otruto mojego psa, a pani zarzuca mi ustawkę"

Kalisz zapowiedział też, że nie zamierza pozywać gazety do sądu, bo "dałby jej pretekst do dalszych publikacji na jego temat". - Od kiedy urodził się mój syn, paparazzi wciąż za mną jeździli. Nie dawali spokoju mnie, mojej rodzinie, a mój pies został otruty, bo szczekał, jak ktoś się zbliżał do drzwi. A teraz pani mi mówi o "ustawce"?! Nie spodziewałem się tego po pani - powiedział Kalisz.

- Ja od wielu lat nie rozmawiam z żadnym tabloidem. Dlatego pytanie o "ustawkę" uważam za bardzo niewłaściwe - dodał polityk. Po tych słowach Olejnik go przeprosiła. - Każdy, kto czuje się nękany, może zgłosić sprawę do sądu, ale ja zbyt dobrze znam wymiar sprawiedliwości, żeby na to iść - zakończył temat Kalisz.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS