Komorowski: Trzeba być idiotą, by być zaskoczonym wkroczeniem Rosji na Krym. A Skrzypczak? Żenujące

- Trzeba być idiotą, żeby powiedzieć, że ktoś został zaskoczony wejściem rosyjskich żołnierzy na Krym - powiedział w ?Kropce nad i? w TVN24 Bronisław Komorowski. Prezydent komentował także wypowiedź gen. Waldemara Skrzypczaka dla stacji. Powiedział on, że w razie ataku Rosji na Polskę po trzech dniach bylibyśmy pokonani. - Dla mnie żenujące jest samo komentowanie tego. Kto jak kto, ale generał i były minister powinien być bardziej odpowiedzialny za słowa - stwierdził Komorowski.
- Jak pan patrzy na Władimira Putina? Jest agresorem, najeźdźcą? - pytała prezydenta Monika Olejnik. - Generalnie uważam, że trzeba ostrożnie postępować z tego typu określeniami. Nie należy przekraczać pewnej bariery, także agresji słownej. Dlaczego? Bo Rosja jest i będzie ważnym sąsiadem Polski i całej UE. Nie na słowa należy toczyć wojnę - zaznaczył Komorowski.

- Ale czy Putin waży słowa, mówiąc, że to terroryści dokonali rewolucji na Majdanie, terroryści szkoleni w Polsce - dopytywała prowadząca. - Prezydent Rosji nie waży słów. Wypowiada słowa, które będą kosztowały Rosję oraz jego samego sporo w opinii międzynarodowej i - mam nadzieję - w opinii rosyjskiej - odparł Komorowski.

Jak zauważył, sami Rosjanie popierają działania Putina. - Posmak, zapach wielkiego imperium niesłychanie trafia w gusta tego społeczeństwa. Ono jest w stanie usprawiedliwić rezygnację z różnych innych elementów życia codziennego, normalności, demokracji, zamożności... To się podoba opinii publicznej w Rosji. Pytanie tylko, jak długo będzie się podobało. Nikt nie lubi izolacji, a to już się zaczyna dla Rosji.

"Traktuję sprawę Krymu jako przejaw słabości rosyjskiej"

- Czy pan zmienił spojrzenie na Putina? Do tej pory był pan oskarżany o prowadzenie polityki na kolanach przed Rosją... - stwierdziła Olejnik. - Ja? Byłem oskarżany o to? To przecież szaleństwo jakieś. Przez kogo? - nie krył zdziwienia prezydent. - Przez prawicę - odpowiedziała Olejnik. - Trzeba umieć odróżnić politykę szaleństwa, wymachiwania szabelką, obrażania, pyskowania, bez żadnej możliwości uzyskania realnego sukcesu od polityki, która uwzględnia fakt, że trzeba się zawsze przeciwstawiać, ale bez kompromitacji, bez używania tego języka nienawiści, niechęci, wrogości - odpowiedział Komorowski.

Pytany, czy zaskoczyło go wejście rosyjskich żołnierzy na Krym, prezydent zaznaczył: - Trzeba być idiotą, żeby powiedzieć, że ktoś został tym zaskoczony. Trzeba by nie wiedzieć, że rosyjscy żołnierze są tam od wielu, wielu lat. Tylko wcześniej byli na zasadzie porozumienia z niepodległym państwem ukraińskim.

- Traktuję sprawę Krymu jako przejaw słabości rosyjskiej, nieumiejętności zachowania się w obliczu rysującej się porażki, którą był powrót Ukrainy na orientację prozachodnią. Traktuję to, co się dzieje na Krymie, jako nerwowy sposób okazywania słabości, który jest nie do zaakceptowania. To nie jest przejaw wielkiej finezji czy siły politycznej ze strony Rosji - powiedział.

Komorowski pytany, czy prezydent USA Barack Obama popełnił błąd, "resetując" relacje z Rosją, zaznaczył: - Myślę, że popełnił błąd nadmiernych nadziei, że Rosja się głęboko zmieniła. Przypomnę, że cały cywilizowany świat, świat zachodni liczył, że Rosja wejdzie na ścieżkę modernizacji.

"Kto jak kto, ale generał i były minister powinien być bardziej odpowiedzialny za słowa"

- Gen. Skrzypczak powiedział dzisiaj, że gdyby nas Rosja zaatakowała, to wystarczą trzy dni na pokonanie nas, NATO nie zdąży dotrzeć - przypomniała Olejnik wypowiedź byłego dowódcy wojsk lądowych. - Dla mnie żenujące jest samo komentowanie tego. Kto jak kto, ale generał i były minister powinien być bardziej odpowiedzialny za słowa. Nigdzie na świecie, w świecie zachodnim, tego rodzaju wypowiedzi, kwestionujące wartość własnej armii, się nie zdarzają. Generał amerykański, francuski, niemiecki nigdy czegoś takiego nie powie - zaznaczył Komorowski.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację na Ukrainie? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Więcej o: