Boeing Malaysia Airlines rozbił się na morzu? Trzech mężczyzn twierdzi, że widzieli katastrofę

- Widziałem jasny punkt świetlny opadający z dużą prędkością - tak biznesmen, potencjalny świadek możliwej katastrofy boeinga Malaysia Airlines, opisuje jej moment. Jego opis jest bardzo podobny do słów rybaka, który także widział ?spadające światło?. - Widziałem na niebie opadający punkt, który wyglądał jak płonący samolot - mówi z kolei pracownik platformy wiertniczej.
Biznesmen nazywa się Alif Fathi Abdul Hadi i ma 29 lat. Twierdzi, że widział jasny, opadający w kierunku Morza Południowochińskiego punkt światła. Działo się to o godz. 1.45 w sobotę, cztery minuty od momentu, w którym boeing zniknął z radarów - podaje "Mail Online".

Słowa biznesmena potwierdza 55-letni rybak, Azid Ibrahim, który przebywał ok. 160 km od miejsca, w którym był Alif. Rybak twierdzi też, że spadające światło widział o godz. 1.30.

Pracownik platformy napisał o swojej obserwacji do przełożonego

Jest też trzeci mężczyzna, który twierdzi, że widział moment katastrofy boeinga. Nazywa się on Michael Jerome McKay i jest pracownikiem platformy wiertniczej, a o całym zdarzeniu napisał w mailu do swojego pracodawcy. O istnieniu listu poinformował dziennikarz telewizji ABC i zamieścił jego wydruk na swoim Twitterze.



McKay pisze w swoim mailu, że widział, jak mu się przynajmniej wydaje, spadający, płonący samolot.

McKay podaje też w swoim mailu orientacyjne położenie miejsca, w którym mógł spaść samolot. "O liście zostały poinformowane władze Wietnamu, które przeprowadziły poszukiwania na wskazanym obszarze, ale nie znalazły tam żadnych szczątków wraku" - podaje serwis Mashable.com.

W poszukiwania zaangażuje się osobiście malezyjski minister transportu

Lecący do Pekinu boeing 777 malezyjskich linii lotniczych zniknął z radarów w sobotę, 8 marca, mniej niż godzinę po starcie z lotniska w Kuala Lumpur. Mimo zlokalizowania na morzu plam paliwa nie odnaleziono śladów maszyny. Według Malaysia Airlines samolot nie wysłał sygnału SOS.

Lista pasażerów wydana przez przewoźnika zawiera nazwiska dwóch Europejczyków: Austriaka Christiana Kozela i Włocha Luigiego Maraldiego, którzy - według służb dyplomatycznych ich krajów - nie przebywali w samolocie, natomiast w 2013 roku w Tajlandii skradziono im paszporty.

Do dziś nie wiadomo, co stało się z samolotem. W poszukiwaniach maszyny postanowił nawet wziąć udział p.o. malezyjski minister transportu, który stwierdził, że niemożność poznania losu samolotu go frustruje i ma dość czekania z założonymi rękami - podaje "Mail Online".

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>
Jeżeli masz telefon Windows Phone, kliknij tutaj >>>

Jeżeli masz iPhone'a, aplikację znajdziesz pod tym linkiem >>>