Co po deklaracji niepodległości Krymu? "Jeśli Kijów nie zablokuje tego militarnie..."

- Kijów z punktu widzenia prawa międzynarodowego powinien jasno pokazać, że na terytorium Krymu sprawuje władzę. Jeżeli wykaże niezdolność do tego, to dojdzie do oddzielenia się Krymu od Ukrainy - stwierdził na antenie TOK FM dr Paweł Kowalski, ekspert prawa międzynarodowego Wydziału Prawa i Nauk Społecznych SWPS.
"Państwo częściowo uznane na arenie międzynarodowej" - taki status, zdaniem dr. Pawła Kowalskiego z SWPS, może uzyskać Krym po ogłoszonej właśnie deklaracji niepodległości.

Parlament należącej do Ukrainy Autonomicznej Republiki Krymu przyjął deklarację popartą w głosowaniu przez 78 deputowanych w 81-osobowej izbie. Rada powołuje się przy tym na decyzję międzynarodowego sądu ONZ w sprawie Kosowa z 22 lipca 2010. Według tamtej decyzji jednostronne proklamowanie niepodległości przez część państwa nie narusza żadnych norm prawa międzynarodowego.

- Powoływanie się na decyzję Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nie jest do końca trafne - komentowała w audycji OFF Czarek dr Kowalski. Jak podkreślił, trybunał stwierdził, że nie ma zakazu deklarowania niepodległości w prawie międzynarodowym. - W związku z czym trybunał stwierdził, że coś takiego może się wydarzyć. Natomiast to, na co jeszcze zwrócił uwagę, to kwestia, czy taki powstały podmiot zostanie uznany na arenie międzynarodowej. To znaczy o jego całkowitej podmiotowości - zastrzegł ekspert SWPS.

Krym jak Osetia?

Co to oznacza? - Możemy mieć takie państwo jak Kosowo, które jest uznane przez część państw na świecie; możemy mieć taki Sudan Południowy, który jest uznany przez wszystkie państwa. Ale mamy też w końcu takie państwa jak Osetia Południowa, która jest uznana tylko przez kilka państw, np. Rosję czy Nikaraguę.

- Jeżeli Ukraina nie zadziała i okaże się, że władze Krymu są w stanie same wypełnić wszystkie podmioty państwowości: utrzymać stosunki dyplomatyczne i uzyskać uznanie międzynarodowe, wtedy może dojść do tego, że Krym się oddzieli - podkreślił dr Kowalski.

I zwrócił uwagę na punkt trzeci ogłoszonej deklaracji: że w razie "odpowiednich" wyników referendum Krym zwróci się do Federacji Rosyjskiej wejścia w skład Rosyjskiej Federacji. - Krym do tego będzie miał prawo, jeżeli nie spotka się z protestem władz w Kijowie - podkreślił ekspert SWPS. Tylko jak musiałby wyglądać "protest"? - Kijów musiałby to zrobić w sposób faktyczny, czyli musiałoby dojść do sytuacji, gdzie np. zostałoby wprowadzone wojsko. Dzisiaj samo bicie piany bez faktycznych działań spowoduje oczywiście, że może i Kijów nie będzie się zgadzał, natomiast dla większości społeczności międzynarodowej niepodległość Krymu stanie się faktem. Więc jeśli Kijów nie zablokuje tego militarnie, a czy jest do tego zdolny - są wątpliwości, to dojdzie do oddzielenia się Krymu od Ukrainy.

- Kijów z punktu widzenia prawa międzynarodowego powinien jasno pokazać, że na terytorium Krymu sprawuje władzę - poprzez załatwienie tego problemu jako wewnętrzną sprawę Ukrainy. Jeżeli wykaże niezdolność do tego, to dojdzie do oddzielenia się Krymu od Ukrainy - podsumował gość audycji OFF Czarek.

Blogerzy TOKFM.pl o Ukrainie:

Prof. Tomas Venclova: Zachód zawsze wygrywa, tyle że nie od razu. Wygrał II wojnę światową, wygrał III wojnę światową, czyli zimną wojnę z komunizmem. Wygra i teraz >>>

Putin jest teraz w narożniku. Nie może wycofać żołnierzy z Krymu, bo byłaby to jego klęska >>>

Zastanawiam się co będzie w Rosji po erze Putina >>>


Więcej o: