Zaginięcie malezyjskiego boeinga. Człowiek ze skradzionym paszportem to 19-letni Irańczyk. Chciał azylu

Jeden z dwóch pasażerów, którzy posłużyli się kradzionymi paszportami, by wejść na pokład zaginionego boeinga Malaysian Airlines, to szukający azylu Irańczyk, niepowiązany z grupami terrorystycznymi - informują malezyjskie władze. Ta informacja zmniejsza prawdopodobieństwo, że samolot, poszukiwany od czterech dni, padł ofiarą zamachu
Lecący do Pekinu boeing 777 malezyjskich linii lotniczych zniknął z radarów w sobotę mniej niż godzinę po starcie z lotniska w Kuala Lumpur. Lista pasażerów wydana przez przewoźnika zawierała nazwiska dwóch Europejczyków: Austriaka Christiana Kozela i Włocha Luigiego Maraldiego, którzy - według służb dyplomatycznych ich krajów - nie przebywali w samolocie, natomiast w 2013 roku w Tajlandii skradziono im paszporty. Ta informacja była paliwem dla spekulacji, że na pokładzie boeinga doszło do aktu terrorystycznego, nie znalazła jednak potwierdzenia, przynajmniej częściowo.

Władze Malezji poinformowały, że jeden z dwóch posiadaczy kradzionych paszportów to 19-letni Irańczyk Pouria Nour Muhammad Mehrdad, który szukał azylu. Szef malezyjskiej policji Tan Sri Khalid Tan Sir powiedział, że chłopak planował dostać się do Niemiec i nie jest uważany za członka żadnej grupy terrorystycznej.

Boeing zniknął z radarów. Wielka akcja poszukiwawcza

Mimo zlokalizowania na morzu plam paliwa nie odnaleziono śladów boeinga. Według Malaysia Airlines samolot nie wysłał sygnału SOS. Poszukiwania maszyny od kilku dni kontynuuje cała flotylla statków i samolotów zwiadowczych kilku krajów, w tym Malezji, Wietnamu, Chin i USA. Chiny, z których pochodziło dwie trzecie pasażerów samolotu, wezwały Malezję do wzmożenia wysiłków. Centrum handlowe w Pekinie przestało pokazywać na wielkim ekranie nad ulicą reklamy. Zamiast tego ekran pokazuje stoper z czasem liczonym od momentu urwania kontaktu z samolotem.

W oświadczeniu linie Malaysia Airlines napisały, że ekipy ratownicze rozszerzyły areał poszukiwań na zachodnią część Półwyspu Malajskiego i Cieśninę Malakka. - Ratownicy szukają teraz po obu stronach półwyspu - powiedział szef lotnictwa cywilnego Azharuddin Abdul Rahman. Władze badają też hipotezę, że w ostatnich chwilach przed utratą kontaktu samolot wykonał zwrot w kierunku Kuala Lumpur.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS