Applebaum ostro: Bojownicy o rosyjską wersję wydarzeń ruszyli do ataku. Musimy odpowiedzieć

"Wyjaśnijmy sobie kilka spraw. 'Oddziały samoobrony' na Ukrainie - nazywane "prorosyjskimi siłami" - to rosyjscy żołnierze. (...) Nie przyjechali tam bronić miejscowych Rosjan, bo nikt ich tam nie atakował. Przyjechali wywołać histerię" - pisze Anne Applebaum w komentarzu dla "The Telegraph". Krytykuje to, jak rosyjskie media manipulują informacjami ws. wydarzeń na Krymie, ale i zachodnich dziennikarzy za dopuszczanie rosyjskiej "wersji wydarzeń" do głosu.
"Bojownicy o rosyjską wersję wydarzeń ruszyli do ataku. Musimy odpowiedzieć. Potrzebujemy ostrej kampanii prostującej moskiewskie kłamstwa na temat Krymu" - apeluje Anne Applebaum w tekście dla brytyjskiego dziennika "The Telegraph". Krytykuje w nim ostro to, jak zachodnie media, chcąc oddać sprawiedliwość obu stronom kryzysu na Krymie, cytują informacje i opinie manipulowane przez rosyjską władzę.

"To wszystko kłamstwa"

"Jak słyszę w BBC czy ITN, że 'rosyjska telewizja donosi...', to się wzdrygam. W ostatnich dniach rosyjska telewizja podała między innymi, że 675 tys. Ukraińców uciekło już do Rosji, że ekstremistyczne i neonazistowskie bojówki przejęły władzę w Kijowie, a oddziały samoobrony na Krymie spontanicznie zebrały się pod krymskim parlamentem, by bronić się przed nazistami. To wszystko kłamstwa" - grzmi w swoim tekście.

Applebaum punktuje, że zdjęcia uchodźców rzekomo jadących do Rosji pochodzą z polsko-ukraińskiej granicy, że w Kijowie władzę sprawuje rząd wyłoniony przez demokratycznie wybrany parlament, a nie neonaziści, że "oddziały samoobrony" nazywane czasem "prorosyjskimi" to nikt inny tylko rosyjscy żołnierze, których wysłano na Krym, by siali histerię i legitymizowali okupację, a nie kogokolwiek bronili, bo nikt nie był na Krymie zagrożony.

Dziennikarka wzywa do szerokiej kampanii "prostowania" rosyjskich informacji. - Zachód był kiedyś w tym całkiem niezły: najskuteczniejsze w walce z komunizmem okazało się podawanie rzetelnie sprawdzonych informacji, Radio Wolna Europa i BBC - pisze Applebaum. - Może czas znaleźć narzędzia, by znów rozszerzyć ich zasięg - puentuje.

Cały tekst dostępny jest na stronie "The Telegraph" >>