"Dzięki Ukrainie PO bardzo dużo odrobi. Może nawet wygrać wybory do PE"

Najnowsze sondaże poparcia dla partii politycznych pokazały, że PO odrabia straty do PiS. Czy kryzys ukraińsko-rosyjski zdecyduje o wynikach wyborów do PE? - PO może bardzo dużo odrobić, a nawet wygrać - ocenia Michał Szułdrzyński z "Rz". Wg Agaty Nowakowskiej wydarzenia na Krymie mogą zwiększyć frekwencję oraz "odebrać" głosy ugrupowaniom eurosceptycznym.
Prawo i Sprawiedliwość od miesięcy rosło w siłę, w sondażach zwiększało przewagę nad Platformą Obywatelską. Byli nawet tacy, którzy wieszczyli, że PO nie ma szans na sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Ale okazuje się, że partia Donalda Tuska zaczyna powoli odrabiać straty. Według najnowszych sondaży zmniejszyła dystans do PiS - o 6 punktów procentowych, w badaniu dla TVN24 oraz o 2 w badaniu dla TVP.

Nie ma wątpliwości, że PO poprawiła notowania dzięki zaangażowaniu polskich władz w rozwiązywanie ukraińsko-rosyjskiego kryzysu.

- Jeśli miałabym prognozować, to PO może bardzo dużo odrobić, a nawet wygrać wybory do PE - ocenił Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej". Publicysta tłumaczył, że Prawu i Sprawiedliwości trudno będzie powiększyć grupę zwolenników, a do Platformy mogą wrócić wyborcy rozczarowani polityką wewnętrzną. - Oni rozczarowali się kolejkami do lekarza czy zmianami dotyczącymi OFE. Ale w sytuacji, kiedy mamy konflikt zbrojny u naszego sąsiada, te sprawy mają bardzo małe znaczenie. Ludzie mogą wrócić do PO, bo jeśli widzą, że Donald Tusk jest liderem na czas kryzysu wojennego - co premier bardzo wyraźnie pokazuje - to będą do takiego lidera zwracać.

Kryzys sprzyja rządzącym

Według Agaty Nowakowskiej z "Gazety Wyborczej" sytuacja na Ukrainie może mieć decydujące znaczenie dla wyników wyborów do PE. - Wydarzenia za naszą wschodnią granicą narzucają tematykę kampanii wyborczej. Już widać to po zachowaniu naszych polityków: ustały dyskusje na tematy dotyczące naszego podwórka. Politycy starają się unikać bieżących tematów także dlatego, że obawiają się negatywnej oceny wyborców. Przecież Prawo i Sprawiedliwość odwołało swoją debatę o służbie zdrowia.

Taka sytuacja, zdaniem publicystki, "promuje ekipę rządzącą". - Bo to Donald Tusk jeździ i będzie jeździł do Brukseli. To premier będzie rozmawiał z premierem Arsenijem Jaceniukiem czy kanclerz Angelą Merkel. Prezes Kaczyński nie ma takich możliwości.

Nowakowska uważa, że wydarzenia na Ukrainie mogą wpłynąć nie tylko na wzrost poparcie dla PO. Może to też zwiększyć frekwencję w wyborach zaplanowanych na 25 maja. Jak tłumaczyła dziennikarka "GW", zachowanie Rosji może też mieć wpływ na zmniejszenie poparcia dla partii eurosceptycznych, np. dla Solidarnej Polski. Bo wyborcy przestraszeni mocarstwowymi zapędami Rosji "dojdą do wniosku, że lepiej postawić na partie, które mogą zapewnić Polsce mocną pozycję w Unii Europejskiej".

Więcej o: