Siergiej Aksjonow - nowy lider Krymu czy "Goblin" z mętną przeszłością? [SYLWETKA]

Siergiej Aksjonow, który przed dwoma tygodniami został mianowany na szefa rządu Autonomicznej Republiki Krymu, to szef niewielkiej prorosyjskiej partii, która w ostatnich wyborach zdołała do siebie przekonać zaledwie 4 proc. głosujących. Czym zajmował się wcześniej? Przypomina o tym pseudonim "Goblin", który przylgnął do niego w dawnych czasach.
42-letni Siergiej Aksjonow został premierem autonomicznego Krymu 27 lutego. Stanowisko szefa rządu zaoferował mu Władimir Konstantinow - przewodniczący Rady Najwyższej. Nominacja jest niezgodna z ukraińskim prawem, bo kandydatura krymskiego premiera powinna być skonsultowana z prezydentem.

Dlatego p.o. głowy państwa Ołeh Turczynow wydał 1 marca dekret, w którym wymieniono konkretne artykuły konstytucji Ukrainy i konstytucji Krymu oraz ustaw, które zostały złamane. Turczynow zwrócił się do Rady Najwyższej Krymu o anulowanie tej decyzji.

Komentatorzy w ukraińskich mediach podkreślają przy tym, że postępowanie zgodnie z prawem nigdy nie było dla Aksjonowa priorytetem. A raczej - dla "Goblina" - jak powszechnie jest nazywany.

Mroczne lata 90.

Lata 90., tuż po upadku ZSRR to czas, gdy w byłych republikach błyskawicznie rozwijała się przestępczość zorganizowana, a na ulicach niektórych miast trwała wojna gangów. Do jednego z takich gangów miał należeć właśnie Siergiej Aksjonow - wówczas dwudziestoparoletni chłopak znany w środowisku jako "Goblin" lub "Aksen".

- Nie był bossem mafii, raczej drobnym rekieterem. Stał na czele brygady, która wymuszała haracze - opisuje działalność "Goblina" Andrij Senczenko z partii Batkiwszczyna. Jego zdaniem Aksjonow należał do zorganizowanej grupy przestępczej Sejlem. Podobne informacje można znaleźć też w internecie, gdzie blogerzy publikują tzw. kompromat (materiały kompromitujące) krymskiego polityka.

Niewinny? Tego nikt nie rozstrzygnął

Senczence zarzucano, że oskarża Aksjonowa z powodów politycznych - sympatie obu panów zdecydowanie się rozmijają. Tego nie można jednak powiedzieć o Michaile Bachariewie, wydawcy największej w regionie prorosyjskiej gazety "Krymska Prawda". To on w 2009 r., gdy Aksjonow pojawił się na scenie politycznej jako lider prorosyjskiej partii zrzeszającej różne ugrupowania, zwołał konferencję prasową, na której chciał ujawnić fakty z przeszłości polityka.

W obecności dziennikarzy zarzucił Aksjonowowi przynależność do grupy Sejlin, posiłkując się przy tym materiałami MSW umieszczonymi w internecie. Utrzymywał przy tym, że Aksjonow i jego bliscy współpracownicy byli zamieszani w szereg innych przestępstw, w tym zastraszanie pracowników i przejmowanie kontroli nad dochodowymi sanatoriami ukraińskimi.

Siergiej Aksjonow oskarżył Bachariewa o zniesławienie i w sądzie pierwszej instancji wygrał proces. Ostatecznie jednak sąd drugiej instancji odrzucił jego pozew, motywując to tym, że Aksjonow nie potrafił jednoznacznie wykazać, że zarzuty stawiane na konferencji prasowej były fałszywe.

Nowa władza i nowi sojusznicy

Teraz, gdy Aksjonow jest uznawany za jednego z najważniejszych polityków na Krymie, a za plecami ma uzbrojonych żołnierzy, Michaił Bachariew zmienił front. Przekonuje, że pomylił się, stawiając Aksjonowowi takie zarzuty - w błąd mieli go wprowadzić wrogowie polityczni. Najchętniej jednak w ogóle unika tego tematu w wywiadach, podkreślając, że jest sojusznikiem nowego krymskiego premiera. - To człowiek pewny i odważny, który nie boi się wziąć na siebie odpowiedzialności - opisuje go obecnie.

Takich zwolenników Aksjonow ma dziś więcej. Giennadij Iwanczenko, ekonomista z Symferopola, mówi, że jest pod wrażeniem tego, że Aksjonow zdecydował się na zostanie przywódcą Krymu w tak burzliwym momencie. Nie jest pewien, czy historie o "Goblinie" są prawdziwe", ale nawet jeśli by były - nie obchodzi go to. - Lata 90. to był taki mroczny czas. Oceniam go po tym, co jest teraz - podsumowuje.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację na Ukrainie? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: