Obywatelstwa Rosji dla mówiących po rosyjsku mieszkańców byłego ZSRR

Rosyjskie paszporty dla osób rosyjskojęzycznych? - To może przyspieszyć dryf całego półwyspu w kierunku Rosji i sprawić, że Krym będzie coraz bardziej przypominał Południową Osetię - komentuje Piotr Andrusieczko, redaktor naczelny "Ukraińskiego Żurnala".
Dimitrij Miedwiediew zapowiedział, że władze Rosji pracują nad uproszczeniem procedur przyznawania obywatelstwa osobom rosyjskojęzycznym mieszkającym w Rosji lub na terenie byłego Związku Radzieckiego. Dodał, że o przyznaniu wizy umożliwiającej wjazd i pobyt na terenie Federacji Rosyjskiej będzie decydowała "specjalna komisja na podstawie rozmowy", która oceni, czy poszczególne osoby władają językiem rosyjskim. Odbędzie się to z pominięciem etapu uzyskania czasowego prawa pobytu, a sama decyzja o przyznaniu obywatelstwa zostanie podjęta przez władze w ciągu trzech miesięcy.

Możliwością otrzymania obywatelstwa będą objęci także wysoko wykwalifikowani specjaliści, którzy ukończyli rosyjskie lub radzieckie uczelnie i pracowali w kraju przez co najmniej trzy lata. Procedura będzie dostępna dla osób, które zrzekną się obywatelstwa innego kraju.

Ochrona rosyjskich mniejszości

Nie po raz pierwszy władze Rosji wspomniały o obywatelach rosyjskich mieszkających poza Federacją. Po wtorkowej konferencji Władimira Putina ekspert od polityki europejskiej Roland Freudenstein tłumaczył, że ten zawsze akcentował obecność Rosjan na świecie. - [Putin chce] zdobyć generalną akceptację świata dla rosyjskiej wyjątkowości i prawa do aktywnej ochrony rosyjskich mniejszości na świecie - mówił.

Krym jak Południowa Osetia

Piotr Andrusieczko z "Ukraińskiego Żurnala" nie ma wątpliwości, że to działanie ma bezpośrednie odniesienie do tego co dzieje się na Ukrainie. Przypomina jednak, że na Krymie od lat "rozdawane" są rosyjskie paszporty. - Zaczęto o tym alarmować w 2008 po wydarzeniach związanych z Południową Osetią. Zresztą, jedynym z oficjalnych powodów rosyjskiej interwencji tam była ochrona obywateli rosyjskich - mówił w rozmowie z nami. Wtedy szacowano, że osób z paszportami rosyjskimi na Krymie może być od 30 do 60 tysięcy. - Nie wyobrażam sobie aby ułatwienie tych procedur miało dotknąć państw nadbałtyckich, w których mniejszość rosyjska jest liczna. Widząc ten ciąg wydarzeń wokół Krymu, jest to ewidentnie element gry przeciwko Ukrainie - dodał.

- W obecnej sytuacji uproszczenie tych procedur jest kolejnym krokiem, który może przyspieszyć dryf całego półwyspu w kierunku Rosji i może spowodować, że Krym będzie coraz bardziej przypominał Południową Osetię. Niestety Ukraina nie ma żadnego instrumentu, którym mogłaby przeciwdziałać tej sytuacji, bo chociaż oficjalnie podwójne obywatelstwo jest na Ukrainie zabronione, to wiele osób już je posiada - podsumował Andrusieczko.