Radziwinowicz: Krytyka Rosji? W mediach się tego nie pokazuje. Odwołano nawet relację z Oscarów

- Gdy Rosja jest krytykowana w sposób uargumentowany, to media rosyjskie starają się to przemilczeć. Doszło do tego, że ocenzurowano transmisję z ceremonii wręczenia Oscarów - mówił w TOK FM Wacław Radziwinowicz z ?Gazety Wyborczej?.
Teraz swoich ulubionych audycji możesz słuchać dzięki nowej aplikacji na smartphone'y!>>>

Rosyjski korespondent "GW" opowiadał, w jak różny sposób rosyjskie media relacjonowały wczorajsze wystąpienie Władimira Putina. - Najważniejsze media, czyli federalne kanały telewizyjne, do północy zachwycały się tym, co powiedział prezydent Rosji. Gazety podeszły różnie. Nie ma jednego głosu papierowych mediów - mówił Radziwinowicz. Opowiadał, że z jednej strony "Komsomolska Prawda" przekazuje taką "bardziej komsomolską prawdę" o Ukrainie, czyli o banderowcach, faszystach, nazistach i hitlerowcach, którzy "dokonali zbrojnego zamachu stanu". Wtóruje jej gazeta "Izwiestia", która na okładce daje rozpartego na fotelu prezydenta z tytułem "Na Ukrainie doszło do zbrojnego przejęcia władzy".

- Ale chciałbym podkreślić i pochwalić sposób, w jaki relacjonuje wydarzenia ukraińskie "Niezawisimaja Gazieta" - mówił Radziwinowicz. - Mają bardzo dobrą korespondentkę w Kijowie. Jak ona pisze tym, co ja w Kijowie widziałem. Opisuje to, co tam się dzieje, i daje głęboką analizę. Dziś "Niezawisimaja Gazieta" ze znakiem zapytania pisze, że interwencji zbrojnej nie będzie. Że Rosja nie chce odstąpić od swego stanowiska, ale dopuszcza możliwość jakichś negocjacji z Kijowem i z Zachodem na tematy ukraińskie. Drugi dziennik, "Wiedomosti", też należy pochwalić.

"Oni starają się nie zauważać, co o nich mówi się na Zachodzie"

Jak media rosyjskie odnotowały kontrę, jaką wystosował John Kerry - dając odpór wielu kłamstwom prezydenta Rosji? - Oni starają się nie zauważać, co o nich mówi się na Zachodzie, i - broń Boże - nie pokazać tego, że Rosja jest krytykowana. Jest oczywiście atakowana, bo tu jest taka ideologia państwowa, żeby pokazać, że naokoło są wrogowie, którzy chcą nas tylko zniszczyć. Ale gdy dochodzi do konkretów, gdy Rosja jest krytykowana w sposób uargumentowany, to media rosyjskie starają się to przemilczeć - mówił Radziwinowicz.

Jako przykład dawał poniedziałkową ceremonię wręczenia Oscarów. Jeden z laureatów powiedział ze sceny parę ostrych słów o sytuacji na Ukrainie. - Po pierwsze - wiadomo było, że coś takiego będzie, więc pierwszy kanał rosyjskiej telewizji w ogóle odwołał transmisję z ceremonii wręczenia Oscarów - mówił korespondent "GW". - Później moskiewskie gazety - pisząc o Oscarach - nie napisały o tym incydencie, a na końcu pierwszy kanał rosyjskiej telewizji, gdy odtwarzał ceremonię, to ta wypowiedź została wycięta. Starają się wszystko cenzurować i nie dać czytelnikowi czy widzowi wrażenia, że świat jest przeciwko nam i ma argumenty. Starają się to ukrywać, poza niektórymi gazetami - mówił.

"Odbezpieczony pistolet ciągle na stole"

Prowadzący program Przemysław Iwańczyk pytał, czy po wczorajszej konferencji Putina napięcie w Rosji opadło. Czy mieszkańcy mają wrażenie, że raczej nie mają się co obawiać zaostrzenia konfliktu? - Ulga jest ta sama po zachodniej stronie granicy rosyjskiej, co i tutaj - mówił Radziwinowicz. - Ale polega to tylko na tym, ze czołgi nie pojadą natychmiast na wschód. Bardzo dobrze zareagowały giełdy i notowania walut. Ale zdajmy sobie sprawę, że Putin nie powiedział, że interwencji na pewno nie będzie. Ten odbezpieczony pistolet nadal jest na stole rozmów. Atmosfera jest samoczynnie podgrzewana choćby przez senatorów rosyjskich, którzy mają taki pomysł, że jeśli zostaną wprowadzone sankcje ze strony Zachodu, żeby konfiskować i upaństwowić majątek firm z tych krajów, które wprowadziły sankcje. Takich pomysłów jest tu strasznie dużo - podsumował.




Więcej o: