Korea Płn.: Dlaczego uciekinierzy decydują się na powrót? Decyduje tęsknota za rodziną i zła sytuacja finansowa

- W ciągu ostatnich dwóch dekad tysiące mieszkańców Korei Północnej uciekło z ojczyzny, szukając schronienia w Korei Południowej. Dlaczego niektórzy z nich decydują się teraz na powrót? - pytają dziennikarze BBC, którym udało się porozmawiać z powracającymi "dezerterami".
- Niektórym może się wydawać, że osiągnąłem w Korei Płd. sukces. Nie uważam tak, bo moi rodzice i rodzeństwo są nadal w Korei Płn. i nie mogę ich zobaczyć - mówi Kim Hyung-deok, który uciekł na Południe 20 lat temu. Mieszka w okolicach Seulu z poznaną na uniwersytecie żoną i dwójką dzieci, ma udane życie zawodowe - czytamy w artykule.

Mimo to mężczyzna szukał sposobu, by odwiedzić ojczyznę - kilka lat temu zdecydował się na wyjazd do ambasady Korei Płn. w Chinach i poprosił o możliwość powrotu "na wakacje". - W tym czasie stosunki między dwoma państwami koreańskimi były bardzo dobre, a mieszkańcy Korei Płd. byli w stanie odwiedzać Północ - tłumaczy. Z tej możliwości nie mogli jednak skorzystać uciekinierzy. Choć Hyung-deok wie, że być może nie uda mu się wrócić do Seulu, planuje już kolejną próbę wejścia do kraju.

Uciekinierów do powrotu zmusza często sytuacja finansowa

Nie we wszystkich przypadkach kończy się tylko na planowaniu powrotu. Kim Gwang-ho chciał uciec na Północ, ale przedostanie się przez rzekę wraz z żoną i dzieckiem było niemożliwe. Zamiast tego zdecydował się na wizytę w konsulacie Korei Płn. i przekonał urzędników, by pozwolili mu wrócić. Gwang-ho i jego rodzinę przywieziono wtedy do Pjongjangu, gdzie musieli wziąć udział w konferencji prasowej zorganizowanej przez reżim. Udział w takim spotkaniu jest dla powracających "dezerterów" obowiązkowy.

Inny opisywany mężczyzna, Son Jung-hun, na powrót zdecydował się z powodów finansowych. Mimo otrzymanego od rządu wsparcia znalazł się w trudnej sytuacji finansowej, a niektóre sprzęty z jego mieszkania zajął komornik. Jung-hum zwrócił się już do rządu Korei Południowej z prośbą o oficjalną zgodę na powrót do domu.

Obywatelstwo Korei Płd. otrzymuje każdy uciekinier

Ucieczka do Korei Płd. jest niebezpieczna, ale rząd w Seulu gwarantuje obywatelstwo i pakiet pomocy każdemu, komu uda się przekroczyć granice. W ciągu ostatnich 20 lat zrobiło to ponad 25 tys. osób. Według oficjalnych danych wróciło 13 z nich, ale działacze mówią, że ta liczba jest znacznie większa.

Mimo to uciekinierom często jest trudno odnaleźć się w nowym społeczeństwie. Bezrobocie w tej grupie jest trzy razy wyższe niż średnia krajowa w Korei Płd., niektóre badania wskazują też, że ponad połowa uciekinierów cierpi na depresję. Wielu z nich myśli też o powrocie do ojczyzny, bo "nie pasują" do społeczeństwa.

Kontakty obywateli Korei Płn. z Południem są nielegalne - nie mogą rozmawiać z nimi przez telefon ani utrzymywać korespondencji. Rozdzielone rodziny są najczęściej zmuszone czekać na ocieplenie się stosunków między oboma rządami, mając nadzieję na możliwość spotkania.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o:
Komentarze (32)
Korea Płn.: Dlaczego uciekinierzy decydują się na powrót? Decyduje tęsknota za rodziną i zła sytuacja finansowa
Zaloguj się
  • onefoks

    0

    wróciło 13 czy 13 tyś ? bo to tak niejednoznacznie napisane.

  • majek-1348

    Oceniono 2 razy 0

    6.03.2014
    Prawdą jest że ośrodki masowego przekazu wtedy prawdę nagłośnią jak się pomylą, czy wszyscy dziennikarze to szuje do wynajęcia?, nie wszyscy ale tych złych jest wystarczająco dużo by zakłamać rzeczywistość i w gąszczu informacji nie wiadomo gdzie fałsz a gdzie prawda.
    Dochodzi do tego że jak czytasz o Wietnamie północnym to widzisz przed oczami potwora.
    Jak czytasz o zajściach w Ukrainie to nie wiesz kto kogo bardziej oczernia,zachód wschód czy wschód zachód, a w środku poobijany sierota poniewierany przez wieki i jest traktowany podle, dla tych dziesięciu procent władających połową światowego majątku bezwartościową masą z gatunku homo.
    Ten krwiożerczy biznes nie ma problemu z naborem etycznego śmiecia do nikczemnych zadań,dla takich co za „srebrniki” dopuszczą się każdej podłości.
    Któregoś dnia zauważyłem jak nieznany mi osobnik drażnił mojego psa, w takim stanie mojego psa nigdy nie widziałem, a jemu było mało rozdrażniał mocniej i robił psu zdjęcia, pomyślałem że to amator wyjątkowych zdjęć do kolekcji, jemu ciągle było mało w końcu przywołałem psa z obawy ze przeskoczy ogrodzenie i zrobi mu krzywdę, chociaż do psa miałem zaufanie, nigdy go nie wiązałem i nie zamykałem odwiedzające mnie osoby nigdy nie zaczepiał i skąd się wzięła taka psia agresja zrozumiałem dopiero jak się dowiedziałem do czego tej szui te zdjęcia posłużyły, mój pies od razu poznał się z kim ma do czynienia, ile ta szuja z długopisem w zębach i mikrofonem w nosie za ta przysługę by mnie pogrążyć dostała chyba nigdy się nie dowiem.
    Kto wykorzystuje do niecnych celów tragiczny los z braku środków do życia Ukraińców można tylko podejrzewać.
    Kto przez dziesiątki lat wystawiał fałszywe świadectwo Wietnamczykom?.
    Może by zniszczyć jednego człowieka wystarczył pies.
    Może by zniszczyć miliony potrzebna broń nuklearna, ale metoda ta sama, drażnić jak psa. majek

  • lodzermensz1

    Oceniono 6 razy 6

    Większość komentujących nie zdaje sobie sprawy z odmienności sposobu myślenia Koreańczyków oraz niezwykle silnych więzi rodzinnych. To jest naród, w którym pozycja ojca rodziny jest bardzo silna, patriarchalne społeczeństwo, w którym osoba, która znalazła się poza rodziną właściwie nie może samodzielnie funkcjonować. To nie jest wysoce zindywidualizowany Zachód.
    Po drugie - to są dziesiątki lat hodowli "nowego człowieka". Nawet jeśli ci ludzie uciekają, to mają olbrzymie problemy z adaptacją w znacznie bardziej liberalnym środowisku Korei Południowej.
    Po trzecie - spora część "uciekinierów" to są północnokoreańscy agenci, którzy przenikają na południe by wykonać jakieś konkretne działania, a później wracają do siebie.
    Cała ta historia powinna dać wiele do myślenia wszystkim tym, którzy myślą, że ewentualne zjednoczenie Korei powinno być łatwe, w końcu "południowcy" są bardzo bogaci. Homo sovieticus w wersji północnokoreańskiej ma niewielkie szanse by odnaleźć się w normalnej rzeczywistości.

  • jan.go

    Oceniono 3 razy 3

    A dlaczego nie radzą sobie więźniowie czy ludzie którzy wyszli w domu dziecka ,bo nie mają oparcia w rodzinie ,społeczeństwie czy innych strukturach do tego wszystkiego nie maja umiejętności życia w kapitaliźmie ( i vice versa) .Zaprogramowano nas do życia stadnego i zaden neoliberalizm tego nie zmieni .

  • anreaswnd

    Oceniono 13 razy -3

    Wniosek jest jeden. W Korei Północnej żyje się lepiej niż w Południowej.

  • Marek Kedziora

    Oceniono 18 razy -8

    To ta gadka o prześladowaniach uciekinierów po powrocie do Korei Północnej - wychodzi na to ,że to lipa. Bo chyba nie są aż tak ... żeby pchać się do obozów ??

  • cuker1109

    Oceniono 35 razy -7

    a zigzaur i inne dziady wierzą w dobrobyt korei płd. i głód Korei Północnej.
    świat się zmienia-dziady nie

  • aghrra

    Oceniono 14 razy 8

    My ich rozstrzeliwujemy oni wiedzą o tym a mimo to wracają
    Ci którzy nie wracają do nas dobrowolnie kończą życie samobójstwem zapijają się lądują na dnie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX