To Lech Kaczyński miał rację, a rząd poległ na Ukrainie? "Rosja to nieprzyjaciel. Przecież PO buduje armię do wojny z Moskwą"

Czy Lech Kaczyński miał rację, prowadząc twardą politykę wschodnią, a PO niepotrzebnie ją zmiękczyła? Tak twierdzą prawicowi publicyści. - Gdyby Rosja była przyjacielem, nie budowalibyśmy za rządów Platformy armii do wojny z Rosją. Bo tak nasza armia jest pozycjonowana, choć nikt oficjalnie tego nie powie - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Andrzej Talaga. Zaznaczył, że polityka wschodnia wcale się nie zmieniła. Przeniesiono jedynie akcenty.
Jarosław Kaczyński przypomniał w niedzielę wypowiedź prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2008 roku: - Padły wtedy słowa: "najpierw Gruzja, potem Ukraina, kraje przybałtyckie, a potem Polska". Trzeba je dziś brać pod uwagę jako coś, co może być prawdziwe" - zaznaczył prezes PiS.

"Polityka PO zbankrutowała, prognozy opozycji się sprawdziły"

Prawicowe media przytaczają zaś inne słowa zmarłego prezydenta, który ostrzegał przed rosyjskimi roszczeniami względem Krymu. Michał Karnowski, publicysta "W Sieci", przekonuje dziś w "Super Expressie", że Donald Tusk zarzucił budowanie koalicji państw przeciwko Rosji. Jego zdaniem według PO "historia się skończyła, możemy zająć się konsumpcją, jesteśmy w NATO i UE i nic nam nie zagraża". "Dziś ta polityka zbankrutowała, a prognozy opozycji się sprawdziły" - zaznacza Karnowski.

Tuż obok "Super Express" zamieścił rozmowę z Jackiem Żakowskim. Publicysta przekonuje, że "nie przejdzie mu przez gardło" przyznanie racji Lechowi Kaczyńskiemu. "Nikt nigdy w Polsce nie miał większych złudzeń co do intencji Rosji w sensie odbudowy imperium. Problemem pozostają metody reakcji. (...) w przypadku Kaczyńskiego nieodpowiedzialne było wystawianie nas na pierwszy front nierównych zmagań bez poparcia Zachodu".

"Prezydent Kaczyński miał sporo racji w swoich wypowiedziach na temat Rosji"

- Charakterystyczne zestawienie opinii - stwierdził Jan Wróbel w Poranku Radia TOK FM. - Kaczyński mówił oczywiście źle w złym momencie, a teraz mówi się dobrze w dobrym momencie - skomentował wypowiedź Żakowskiego.

- Te dwie wypowiedzi są przykładem powrotu do klasycznie polskiego sposobu dyskutowania - stwierdził w Poranku Radia TOK FM dr Łukasz Jasina, publicysta "Kultury Liberalnej". - Jak ktoś nie popiera dyskusji braci Kaczyńskich, zawsze znajdzie argument przeciwko nim. A jak ktoś za wszelką cenę idealizuje tych ludzi, zawsze znajdzie argument przeciwko ich przeciwnikom - wyjaśnił.

- Możemy zgodzić się, że prezydent Kaczyński miał sporo racji w swoich wypowiedziach na temat Rosji - powiedział Jasina. - W 2008 roku zachował się jak trzeba, definiował słusznie różne zagrożenia wiązane z Rosją. Akurat tutaj nie mogę zgodzić się z Jackiem Żakowskim, bo wbrew pozorom nie zawsze w polityce jest tak, że kiedyś można krytykować, a kiedyś nie można - zaznaczył komentator. - To nie było tak, że Putin jest teraz znacznie gorszy niż w 2010 roku. On prowadzi tę samą politykę - dodał.

"Polska polityka wschodnia się nie zmieniła"

- To nie jest tak, że polska polityka wschodnia nagle zmieniła się po zmianie rządu - zaznaczył Andrzej Talaga, publicysta, były wiceszef "Rzeczpospolitej". - Ona się nie zmieniła. Jest mniej więcej taka sama, ale akcenty są gdzie indziej położone - przekonywał.

- Podstawową ideą, myślą Lecha Kaczyńskiego było zbudowanie "sojuszu międzymorza". Wszystkie kraiki między Rosją a Zachodem, które mają złe doświadczenia z Rosją, miały zawrzeć sojusz i bronić się przed Moskwą. To było nierealistyczne, ale trzeba było próbować - tłumaczył Talaga. - Dlaczego nierealistyczne? Bo te państwa są za słabe i mają często rozbieżne interesy. Polska z Węgrami nie będzie miała wspólnego interesu - dodał.

"Platforma buduje armię do wojny z Rosją"

- Zmiana akcentu nie polegała na tym, że Rosja stała się przyjacielem - mówił Talaga. - Gdyby była przyjacielem, nie budowalibyśmy za rządów Platformy armii do wojny z Rosją. Bo tak nasza armia jest pozycjonowana, choć nikt oficjalnie tego nie powie. Nie mówilibyśmy też tyle o dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych. Nie wkładalibyśmy tyle pieniędzy w budowę interkonektorów i gazoportu, gdyby nie było obawy przed Rosją - przekonywał.

- PO tak samo postrzega Rosję, ale zmieniła akcenty. Tak, że skoro słabe kraiki nie są w stanie powstrzymywać Rosji, trzeba zwrócić się ku silnym: Niemcom i Francji. Bo USA nie chce się ku nam zwrócić. To jest przełożenie akcentów, żeby kto inny był sojusznikiem w konfrontacji z Rosją - zakończył publicysta.




Więcej o: