"Protasiewicz by się wywinął, gdyby nie zrobił konferencji prasowej, na której się tłumaczył"

- Protasiewicz jako polityk wystrzelił się w powietrze. Nie ma usprawiedliwienia dla tego, co zrobił - stwierdziła w Poranku TOK FM Agata Nowakowska z "Gazety Wyborczej". Goście Dominiki Wielowieyskiej wrócili do kompromitacji europosła na lotnisku we Frankfurcie. - I on by się wywinął, gdyby nie zrobił potem konferencji prasowej - uważa Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej".
A chodzi o zdarzenie, które miało miejsce we wtorek wieczorem we Frankfurcie nad Menem. Dziennik "Bild" podał, że będący pod wpływem alkoholu Protasiewicz wywołał skandal na lotnisku, kłócąc się z celnikami i krzycząc "Heil Hitler". Protasiewicz tłumaczył z kolei, że "zagotował się", gdy niemiecki celnik powiedział do niego "raus". - Powiedziałem, że "raus" w kraju, w którym mieszkam, kojarzy się z takimi słowami jak "Heil Hitler" czy "Haende hoch" - dodał.

- Jako polityk wystrzelił się w powietrze - skomentowała zachowanie Protasiewicza Agata Nowakowska w Radiu TOK FM. - Nie ma usprawiedliwienia dla tego, co zrobił. Pokazał swoją gorszą twarz. Alkohol mógł być czynnikiem trochę go usprawiedliwiającym, ale nie do końca - nie może być tak, że polityk jest na lotnisku, awanturuje się, robi jakieś burdy - dodała dziennikarka "Gazety Wyborczej".

- Narobił dużych szkód Platformie i nie dziwi mnie ta szybka reakcja - to, że zrezygnował z funkcji w PE i że przestanie być szefem kampanii PO - kontynuowała publicystka. - Najprawdopodobniej strategią Platformy na kampanię jest pokazywanie, że "jesteśmy cywilizowani, europejscy, nie eksportujcie tego obciachu pisowskiego do PE". Protasiewicz uniemożliwił taką strategię, bo pokazał, że obciach w PE jest i to w wykonaniu polityka PO.

"Nie wiemy wszystkiego"

Jednak zdaniem Piotra Zaremby z tygodnika "W sieci" nie wszystko ze sprawy Protasiewicza jest jasna. - Nie wiemy wszystkiego. Znamy relację celników, znamy opowieść jednego pana wymienianego z nazwiska. Za szybko wydano wyrok, jak sytuacja wyglądała - stwierdził publicysta.

- Od paru lat mamy do czynienia z pewną specyficzną atmosferą na lotniskach i w samolotach. To trochę atmosfera stanu wyjątkowego. A ludzie mają odruch, że to normalna usługa, i oczekiwaliby grzeczności. Często zdarza się traktowanie pasażerów jak zmobilizowanych ludzi, którzy nie mają nic do powiedzenia - mają przechodzić, milczeć, znosić różne sytuacje - podkreślił Zaremba.

- PO, która kiedyś uchodziła za partię sprawną w PR i wizerunku politycznym, całkowicie przegrała tę sprawę - spuentował Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej". - Nie wiem, kto pozwolił Protasiewiczowi zrobić konferencję po tym wszystkim. To go całkowicie zamordowało. Protasiewicz by się wywinął, gdyby nie zrobił tej konferencji prasowej.

A co mówił Protasiewicz? "Funkcjonariusze niemieccy w mundurach celnika i policjanta dopuścili się skandalicznego zachowania - moim zdaniem o podłożu ksenofobiczno-rasistowskim" - powiedział europoseł dziennikarzom w Strasburgu. Według Protasiewicza niemiecki celnik zwrócił się do niego, mówiąc "raus". "Ja mu powiedziałem, że 'raus' w kraju, w którym mieszkam, kojarzy się z takimi słowami jak 'Heil Hitler' czy 'Haende hoch' " - relacjonował europoseł PO. "Wtedy ten mężczyzna mnie pchnął. Powiedziałem mu: 'zanim po raz drugi użyjesz siły, jedź do Auschwitz, żebyś zobaczył, jakie są skutki, jak ludzie w uniformach używali siły'. Pchnął mnie po raz drugi" - dodał Protasiewcz.