"Incydent z Protasiewiczem to kolejny przykład żałosnego poziomu ludzi, którzy nami rządzą"

"Incydent z Protasiewiczem jest bliźniaczo podobny do incydentu z Janem Rokitą. Wybujałe ego, bo 'ja nie jestem byle kim', domaga się posłuszeństwa" - pisze na stronie tygodnika "Polityka" Daniel Passent.
Passent komentuje sprawę opisaną przez dziennik "Bild". Tabloid podał, że będący pod wpływem alkoholu Protasiewicz wywołał skandal na lotnisku, kłócąc się z celnikami i krzycząc "Heil Hitler". Policjanci założyli politykowi kajdanki - napisała gazeta.

"Ten incydent to cios w Platformę, ale także kolejny przykład żałosnego poziomu ludzi, którzy nami rządzą lub - szerzej - należą do klasy politycznej" - komentuje na stronie internetowej tygodnika "Polityka" Daniel Passent. Publicysta porównuje sprawę Protasiewicza ze sprawą Jana Rokity, który doprowadził do podobnego zajścia kilka lat temu.

"Wybujałe ego"

"Wybujałe ego, bo 'ja nie jestem byle kim', domaga się posłuszeństwa" - wytyka Passent. I podaje przykład: "Niedojrzały europoseł Jacek Kurski nie tylko robi sobie fotografię na tle barykady w Kijowie (co bym jeszcze rozumiał jako pamiątkę), ale wysyła te zdjęcia do internetu. Nie widzi w tym nic niewłaściwego, że tam, być może na tej barykadzie, wczoraj ginęli ludzie. Minister rządu polskiego Sławomir Nowak jak dziecko cieszy się zegarkami i wymienia się nimi z kolegami. Cóż to za infantylizm!".

"Zarobki wysokie, a kultura niska" - zauważa Passent. Zdaniem publicysty wszystkie tego typu wydarzenia powodują, że autorytet polskich polityków jest bardzo niski. To zaś przekłada się bezpośrednio na frekwencję wyborczą. "Ile czasu musi upłynąć, zanim słowo 'poseł' będzie znaczyło 'człowiek z klasą', kiedy nie będziemy musieli się wstydzić za naszych wybrańców? I co zrobić, żeby ten czas skrócić?" - zastanawia się dziennikarz.

Cały wpis na stronie internetowej tygodnika "Polityka".