"Syndrom Rokity". PO partia z obsesją niemiecką? [KOMENTATORZY]

Jacek Protasiewicz to kolejny polityk wywodzący się z PO, który stal się bohaterem skandalu z antyniemieckimi fobiami w tle. Pierwszy był Jan Rokita. - Ciekawa sprawa, że ta choroba nie została wytępiona w PO. Politycy innych partii nie mają takich przygód - ocenił w TOK FM Jacek Żakowski. Wg Tomasza Wołka wybryk europosła może mieć wpływ na relacje polsko-niemieckie.
Na razie nie wiadomo, jaką polityczną karę poniesie Jacek Protasiewicz, za awanturę na lotnisku we Frankfurcie. Premier zapowiedział wczoraj, że decyzję podejmie po rozmowie z europosłem.

Ale można być pewnym, że kara będzie. Bo wybryk Protasiewicza to kolejna sprawa, która osłabia PO. A partia rządząca i tak nie jest w łatwej sytuacji. Sondaże poparcia dla partii politycznych od miesięcy pokazują, że Platforma przegrywa z Prawem i Sprawiedliwością.

"Ukryta obsesja niemiecka"

Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że to nie pierwszy przypadek awantury wszczętej przez polityka z PO, która pokazuje antyniemieckie fobie. - Ciekawa sprawa, że ten syndrom Jana Rokita nie został wytępiony w Platformie Obywatelskiej. Czy to dobór naturalny do tej partii? Ludzi z obsesją niemiecką, z urazem niemieckim. Bo jakoś politycy z innych partii, nawet tych, które obsesje niemieckie demonstrują bardzo otwarcie w polityce wewnętrznej, nie mają takich przygód - mówił publicysta w "Poranku Radia TOK FM".

"Ratujcie mnie, biją mnie Niemcy!" - incydent w samolocie Lufthansy. Z Janem Rokitą w roli głównej Jan Rokita>>

- Czy ta ukryta obsesja niemiecka, odwoływanie się do przeszłości w banalnych życiowych sytuacjach - jak problem płaszcza czy lotniskowego wózka - to zbieg okoliczności? Zaskakuje mnie to, bo PO to partia oskarżana przez przeciwników o proniemiecką linię - podkreślał Jacek Żakowski.

Cień

Publicysta Tomasz Wołek jest bardzo zaskoczony, że to właśnie wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego stał się bohaterem kolejnej afery lotniskowej. - Wyciąganie Niemców, Łucenki, Oświęcimia... Z przykrością i smutkiem należy o tym myśleć. Myślę, że ta sprawa rzuca się cieniem - może nie przesadnie dużym, ale jednak - na prawie wzorowe relacje polsko-niemieckie. To może zostać podchwycone nie tylko przez niemieckie tabloidy, że Polacy mają obsesję - stwierdził komentator "Poranka Radia TOK FM".

Ale według Tomasza Lisa dzięki swojej historii Polacy mają prawo do antyniemieckiej obsesji. Problemem jest tylko to, że nie powinno się to objawiać w taki sposób, jak zademonstrował europoseł PO.

- Ceniłem Jacka Protasiewicza, obserwowałem od lat. Wydawał mi się zdecydowanie powyżej polskiej średniej politycznej. Nie wiem, co było bardziej przykre, zachowanie we Frankfurcie, konferencja prasowa europosła, czy fakt, że przeszedł do kategorii posłów Wiplera, Hofmana, agenta Tomka - zastanawiał się redaktor naczelny tygodnika "Newsweek".