Schetyna o zachowaniu Protasiewicza: Nie znam go od takiej strony, ale ludzie się zmieniają

- To, co się wydarzyło na lotnisku we Frankfurcie, było niepotrzebne. Na pewno było też kompromitujące dla Polski, polityków, samego Protasiewicza. Nie znam go od takiej [agresywnej - red.] strony, ale ludzie się zmieniają. To kwestia presji, czasami dyspozycji dnia... - komentował w RMF FM zachowanie Jacka Protasiewicza na niemieckim lotnisku Grzegorz Schetyna.
Przypomnijmy: Na lotnisku we Frankfurcie nad Menem Jacek Protasiewicz, europoseł PO, pod wpływem alkoholu wyzywał obsługę od "nazistów" i wykrzykiwał "Heil Hitler" - twierdzi niemiecki "Bild". - Poniosła mnie polska dusza, ale nie potrafiłem milczeć, kiedy ktoś do mnie mówi "raus" - mówił później polityk. Czytaj więcej >>

- Strasznie przykra historia z tym Protasiewiczem... - zaczął rozmowę prowadzący Konrad Piasecki. - No tak czasami się zdarza w życiu i w polityce. Każdy pisze swoją historię. Politykom zawsze wolno mniej, ale chyba Protasiewicz o tym zapomniał - stwierdził Schetyna.

Pytany, czy wierzy wersję wydarzeń przedstawianą przez partyjnego kolegę, odparł: - Nie chcę się w to angażować i analizować, bo tych wersji jest masa. Przychodzą nowi świadkowie, przedstawiają nowe wersje. Nie chcę o tym rozmawiać, on sobie sam musi z tym poradzić, bo sam to zorganizował i wie, jak było.

"To było kompromitujące dla Polski, polityków, samego Protasiewicza"

- Zna Pan Protasiewicza. Ma problem z trzymaniem nerwów na wodzy? - dopytywał posła PO Piasecki. - Nie znam go od takiej strony, ale ludzie się zmieniają. To kwestia presji, czasami dyspozycji dnia... - mówił Schetyna. Alkoholu? - wtrącił prowadzący. - Tak... Polityk, szczególnie rozpoznawalny, nie może sobie pozwolić na takie ekscesy, na takie zachowanie dwuznaczne. Alkohol w samolocie nie jest grzechem. Zależy, ile się wypije - odparł poseł PO.

- To, co się zdarzyło na lotnisku we Frankfurcie, to było niepotrzebne. Na pewno było też kompromitujące dla Polski, polityków, samego Protasiewicza. On musi wyciągnąć z tego wnioski, przeprosić - zaznaczył Schetyna. I dodał: - Mi jest niezręcznie komentować tę sprawę, bo rywalizowaliśmy kilka miesięcy temu [w wyborach na szefa PO na Dolnym Śląsku - red.].

- I są napięte stosunki między wami - zauważył Piasecki. - No właśnie... Każde zdanie, każde słowo naszej rozmowy, będzie w ten sposób opisywane, dlatego nie chcę tego komentować - odpowiedział polityk.

"Jeżeli ktoś daje pretekst, to nie ma co liczyć na litość"

Schetyna stwierdził, że incydent z Protasiewiczem na pewno zostanie wykorzystany przez oponentów politycznych PO. - Polityka jest brutalna. Jeżeli ktoś daje pretekst, to nie ma co liczyć na litość. Teraz trzeba będzie przesterować całą kampanię, także personalnie (Protasiewicz jest aktualnie szefem sztabu wyborczego PO do PE) - powiedział.

Pytany, czy chciałby zająć miejsce Protasiewicza w wyborach do PE (jedynka we Wrocławiu), gdyby się zwolniło w związku z jego zachowaniem, Schetyna zaznaczył: - Na razie nie ma tego tematu. Poczekajmy na decyzję zarządu krajowego.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS