"Glamour": "Modne rewolucjonistki na Majdanie". Internauci odpowiadają: żenada roku

"Modne rewolucjonistki na Majdanie" - taki tytuł na okładce pisma "Glamour" ma skłonić czytelnika do lektury wywiadu z ukraińską dziennikarką modową. Wczoraj do zakupu miesięcznika na profilu gazety na Facebooku zachęcał też wpis "o zmianach w życiu fashion girl, kiedy wkracza w nie rewolucja". Internauci komentują: takie coś nie powinno się ukazać.
Wpis na profilu miesięcznika modowego na Facebooku pojawił się wczoraj wieczorem, już po tragicznych wydarzeniach w Kijowie. Wczoraj podczas starć zginęło tam kilkadziesiąt osób, a kilkaset zostało rannych.



"Redakcja ogląda tylko pokazy mody i nie wie co się dzieje na świecie, że nie zdążyła zareagować i zmienić okładki?" - pytają użytkownicy portalu społecznościowego w komentarzach. Inni dodają: "takie coś nigdy nie powinno się ukazać". W sieci przybywa też wpisów z pytaniami, jakich treści czytelnicy mogą spodziewać się w kolejnych numerach - padają propozycje artykułów o modzie w Somalii, Syrii czy Korei.

Choć po negatywnych komentarzach internautów notkę na Facebooku usunięto, wiele osób nie kryje oburzenia spowodowanego brakiem wyczucia osoby prowadzącej profil gazety. Krytykowane jest też samo podejście to tematu "modnych rewolucjonistek".

"Nigdy nie widziałam tak dobrze ubranych rewolucjonistów!"

Czego możemy się dowiedzieć z artykułu pt. "Rewolucja nie ubiera się u Prady"? - Oczywiście na początku zastanawiałam się, jak mam się ubrać, idąc na Majdan. Wiesz, takie typowe rozterki fashionistki. Później zdałam sobie sprawę, że najważniejsze przecież, żeby było mi ciepło - opowiada dziennikarka modowa Olenka Martynyuk.

Kilka zdań później dodaje: - Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie widziałam tak dobrze ubranych rewolucjonistów! I co więcej: nigdy wcześniej nie widziałam rewolucji na żywo.

Dziennikarka modowa: zawód tylko na spokojne czasy?

- Czy zajmowanie się modą w czasie rewolucji można nazwać dylematem etycznym? - zastanawia się Ukrainka. - Wrzucanie na Facebooka zdjęć niezwiązanych z Majdanem nie było co prawda uważane za niestosowne, ale gdy w nocy oglądasz zdjęcia z ataku Berkutu na rewolucjonistów, to po prostu nie jesteś w stanie rano wrzucić na swojego walla looku z wybiegu. Tak samo jak trudno jest pisać o modnej w Kijowie usłudze concierge lub o sukienkach na wiosnę w tak niepewnych czasach - mówi.

- Zdałam sobie sprawę, że umiejętności, jakie posiada dziennikarka modowa, nie są przydatne w trudnych czasach (nie potrafię nawet udzielać pierwszej pomocy medycznej). Może dziennikarka modowa to zawód tylko na spokojne czasy? - pyta.

W kolejnych zdaniach dziewczyna opisuje, jak wspieranie kraju stało się dla niej ważne oraz jak wygląda codzienne życie Majdanu. Opowiada też, jak zaangażowała się w życie protestujących - pomagała roznosić jedzenie, przychodziła na plac Niepodległości.

Glamour: "Tekst był przygotowany przed eskalacją konfliktu"

O komentarz w sprawie artykułu poprosiliśmy redakcję miesięcznika "Glamour", jednak nie udało się nam skontaktować z osobą upoważnioną do rozmowy na ten temat.

Na profilu "Glamour" na Facebooku ukazało się jednak oświadczenie redakcji: "W związku z uwagami do niefortunnie zajawionego na marcowej okładce tekstu o rewolucjonistkach na Majdanie chcielibyśmy zaznaczyć, że tekst był przygotowywany przed eskalacją konfliktu. Autorka naszego reportażu, która jest ukraińską dziennikarką modową, dziewczyną jak każda z Was, znalazła się w sytuacji, która zmusiła ją do przewartościowania swojego życia i o tym jest ten tekst. Solidaryzujemy się z mieszkańcami Ukrainy, trzymamy kciuki za nich i Olenkę, która jest w tej chwili na Majdanie. Olenka jesteśmy z Tobą!!!!!!" - czytamy.