Paradowska: Polityka prorodzinna PiS-u? W rankingu miast rodzinnych ostatni jest Radom. A tam od lat rządzi PiS

Polityka prorodzinna ma być jednym z głównych filarów programu PiS. Tymczasem w opublikowanym ostatnio w "Gazecie Wyborczej" rankingu "miast rodzinnych" ostatnie miejsce zajmuje Radom. - A przecież tam od lat rządzi PiS - zauważyła w TOK FM Janina Paradowska. - Może być tak, że z tym priorytetem PiS jak sobie wcześniej nie radził, tak sobie nie poradzi również w przyszłości - stwierdziła.
Teraz swoich ulubionych audycji możesz słuchać dzięki nowej aplikacji na smartphone'y!>>>

"Gazeta Wyborcza" w ostatnich wydaniach publikuje ranking porównujący pod różnymi względami polskie miasta. W dzisiejszym odcinku "Miasta rodzinne" gazeta ocenia warunki ekonomiczne dla młodych i prowadzoną przez władze politykę prorodzinną. - Zwracam na to uwagę, bo jednym z filarów nowego programu PiS jest polityka rodzinna - mówiła w Poranku Radia TOK FM Paradowska. - Czerwoną latarnią zamykającą ten ranking jest Radom. Tymczasem w Radomiu od lat rządzi PiS - zauważyła publicystka.

"Klucze do programu PiS? Ustrój"

- Być może tak marnie idzie PiS w Radomiu z tą polityką prorodzinną, że postawiono ją jako jeden z priorytetów dla całej partii. To wniosek optymistyczny - zastrzegła prowadząca Poranek Radia TOK FM. - Może być też tak, że z tym priorytetem PiS jak sobie wcześniej nie radził, tak sobie nie poradzi również w przyszłości - stwierdziła.

Paradowska zasugerowała jednak, że to nie polityka rodzinna jest najważniejsza w koncepcji PiS. Zwróciła uwagę na komentarz Ewy Siedleckiej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej", dotyczący pomysłów ustrojowych. - To są klucze do programu PiS, a nie obietnice, że będzie bilion złotych na rozwój. PiS przedstawił przecież program dotyczący sfery politycznej i ona była zawsze najbardziej atakowana - mówiła Paradowska.

PiS wprowadzi sądy ludowe?

"Gdyby [program PiS] został zrealizowany, śledztwo smoleńskie skończyłoby się w ciągu pół roku aktami oskarżenia dla rządu Tuska, dla Putina, Anodiny i kontrolera lotów z lotniska Siewiernyj. I wyrokami dożywocia wydanymi przez sąd ludowy ustanowiony jako Izba Wyższa Sądu Najwyższego" - pisze Ewa Siedlecka.

"Prokuratura nie zakwestionowałaby też pornograficznego charakteru materiałów 'znalezionych' w celi Trynkiewicza, bo jej zwierzchnikiem, tak samo jak zwierzchnikiem służby więziennej, byłby minister sprawiedliwości. Sąd zaś miałby wybór: albo zgodzić się na prewencyjne izolowanie Trynkiewicza, albo narazić się na wizytację ministra i wnioski dyscyplinarne wobec 'niewłaściwie' orzekających sędziów" - czytamy.

"Propozycje dla sądów tchną stalinowską świeżością"

- To nie wszystko, bo ważny jest czynnik ludowy - zaznaczyła Paradowska. "Propozycje dla sądów tchną stalinowską świeżością: władza wykonawcza ma sprawować alternatywną władzę sądowniczą do spółki z czynnikiem ludowym" - pisze dalej Siedlecka.

"Minister sprawiedliwości mógłby wejść do sądu, zażądać akt konkretnej sprawy, stwierdzić, że rozstrzygnięcie mu się nie podoba, i skierować wniosek dyscyplinarny wobec sędziego. A prawomocny wyrok mógłby zakwestionować za pomocą rewizji nadzwyczajnej. Byłaby też czwarta instancja - sprawiedliwość ludowa. Jeśli sprawa przeszłaby już wszystkie szczeble sądowe, a wyrok nadal byłby 'rażąco niesprawiedliwy', na wniosek ministra, rzecznika praw obywatelskich, organizacji pozarządowej lub grupy 5 tys. obywateli sprawę rozpatrzyłaby 'Izba Wyższa Sądu Najwyższego'.

"Chciałabym bardzo poznać program europejski PiS"

- Może nie o zdrowiu warto najpierw podebatować, ale o tych ustrojowych propozycjach PiS - zastanawiała się Paradowska. - Zresztą te debaty warto odbywać przed wyborami parlamentarnymi. Na razie chciałabym bardzo poznać program europejski PiS - zakończyła publicystka.




Więcej o: