"Macierewicz, Pawłowicz - mówią rzeczy, od których cierpnie skóra. Jak dojdą do władzy, będą te rzeczy robić. To nie są żarty"

Czy Donald Tusk obejmie wpływowe stanowisko w UE? Jacek Protasiewicz, europoseł PO, przekonywał, że premier zostanie w kraju. - By tworzyć front obrony przed ludźmi niebezpiecznymi. Macierewicz, prof. Pawłowicz dziś mówią rzeczy, od których cierpnie nam skóra. A jak dojdą do władzy, będą te rzeczy robić. To nie są żarty - mówił.
Donald Tusk zamiast szefem Komisji Europejskiej może zostać przewodniczącym Rady Europejskiej - pisze "Newsweek". Premier jeszcze nie zdecydował, czy będzie ubiegał się o któreś z tych stanowisk. A ma spore szanse na wybór. O europejskich aspiracjach Tuska Tomasz Sekielski rozmawiał w Poranku Radia TOK FM z Jackiem Protasiewiczem, eurodeputowanym PO.

Tomasz Sekielski: Tusk wybiera się do Europy?

Jacek Protasiewicz: - Tusk się nie wybiera, ale Europa puka do jego drzwi. Namawiając go, żeby zechciał być szefem jednej z instytucji europejskich.

Kto puka?

- Wielu europosłów, wielu przywódców europejskich w trakcie rozmów pyta go, czy nie jest gotów zmienić decyzji, którą kiedyś ogłosił. Sam jestem adresatem pytań i namów do tego, żeby przekonywać premiera, chociażby przez przewodniczącego klubu CDU w Parlamencie Europejskim, który powołuje się na rozmowy z kanclerz Merkel. Nie wiem, jak głęboko z nią rozmawia, ale mówi: "byłem wczoraj u pani kanclerz, rozmawialiśmy o szefie komisji albo rady. Czy jesteś pewien, że Tusk definitywnie podjął decyzję, czy jest szansa, żeby ją zmienił?". Mówię: powiem, zapytam, porozmawiam.

Zapytał pan?

- Premier oczywiście trzyma się swoich zobowiązań, które swego czasu złożył przed polską opinią publiczną na konferencji prasowej. Osobiście uważam, że powinien rozważyć zmianę tej decyzji, bo nawet Aleksander Kwaśniewski mówi, że Europa potrzebuje silnego, proeuropejskiego polityka z korzeniami wschodnioeuropejskimi, polityka sukcesu, i naturalnym kandydatem jest Polak. I mówi to polityk patronujący konkurencyjnemu ruchowi politycznemu. To nie jest pusta propaganda.

I co panu odpowiada Tusk, jak go pan przekonuje?

- Premier jest bardzo lojalny wobec swojej deklaracji.

Nie raz zmieniał zdanie. Kiedyś powiedział, że nie będzie już przewodniczącym PO.

- Faktem jest, że został przewodniczącym PO z poczucia odpowiedzialności. To podstawowe poczucie odpowiedzialności każe mu kierować PO i przede wszystkim rządem polskim w trudnym okresie przygotowań do wyborów parlamentarnych, kiedy jest ryzyko, że niebezpieczni politycznie ludzie z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego mogą przejąć władzę. Antoni Macierewicz, prof. Krystyna Pawłowicz to ludzie, którzy dziś mówią rzeczy, od których cierpnie nam skóra. A jak dojdą do władzy, będą te rzeczy robić.

Tusk zostaje, by bronić Polski przed PiS?

- By tworzyć front obrony przed ludźmi niebezpiecznymi. Bo to nie są żarty.