Zatańczyć przeciwko przemocy? Pitera: To nieznajomość realiów małego miasteczka. Potrzebne są konkretne działania

- Obok mnie stała kobieta, mówiła: "Jestem tutaj" - mówi Kazimiera Szczuka o akcji "Nazywam się Miliard", w której kobiety protestują przeciwko przemocy. - Tak może mówić tylko ktoś, kto nie zna realiów w małych miasteczkach. To jest problem, który należy rozwiązać konkretnymi działaniami - twierdzi natomiast Julia Pitera.
- Obok mnie stała kobieta, była bardzo wzruszona. Mówiła: "Jestem tutaj. Przyszłam i czuję, że dostaję bardzo dużo". To daje poczucie, że nie jesteśmy same - mówiła Kazimiera Szczuka w audycji "Sterniczki" Programu 1 Polskiego Radia, komentując piątkową akcję "Nazywam się Miliard". Jej uczestniczki protestowały przeciwko przemocy fizycznej i seksualnej, której doświadcza miliard kobiet na świecie. Pomysłodawczynią globalnej akcji jest Eve Ensler.

Akcja zakończona sukcesem

Kandydatka do Parlamentu Europejskiego z listy Twojego Ruchu uważa, że tegoroczna akcja była dużym sukcesem. - Zdaje się, że ten projekt w Polsce się przyjął. W porównaniu z zeszłym rokiem było dużo więcej ludzi, także w mniejszych miejscowościach - mówiła na antenie radiowej Jedynki Szczuka.

- Tak może mówić tylko ktoś, kto nie zna relacji międzyludzkich w małych miasteczkach. Kobieta z małego miasteczka, którą dołuje mąż, nie wyjdzie na rynek swojego miasta i nie będzie tańczyć. To jest problem, który należy rozwiązać konkretnymi działaniami - odpowiedziała jej Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej.

- A czy jedno drugiemu przeczy? - pytała Szczuka. - Niech pani nie skazuje Polek w małych miasteczkach na taką wizję, może za kilka lat wyjdą i zatańczą. Z roku na rok jest nas coraz więcej, to pokazuje siłę kobiet - dodała znana feministka.

Kropla drąży skałę

- Może dożyjemy tego momentu, kiedy media nie będą mogły nie transmitować tej akcji. Bo to będzie moment na całym świecie najważniejszy. Tutaj widać bardzo silną tradycję myślenia o prawach kobiet w kategoriach kropli, która drąży skałę, wspólnotowego działania, które nie wymaga pieniędzy, tylko organizacji - mówiła w audycji Roberta Kowalskiego Kazimiera Szczuka.

Według krajowych statystyk w Polsce przemocy fizycznej i seksualnej doświadcza od 700 tysięcy do miliona kobiet, w tym gwałtów - od 200 do 250 tysięcy. Polska jest jednym z sygnatariuszy konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, ale wciąż jej nie ratyfikowała.

- Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego państwa takie jak Szwecja, Niemcy, Francja i Wielka Brytania, które zawsze były w forpoczcie różnych działań związanych z tego typu zagadnieniami, do dzisiaj nie ratyfikowały tej konwencji. Chciałabym się tego dowiedzieć od pełnomocniczki rządu [ds. równego traktowania Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz], czy ona kontaktowała się ze swoimi odpowiednikami i czy to ustaliła - powiedziała w audycji "Sterniczki" Julia Pitera.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>
Jeżeli masz telefon Windows Phone, kliknij tutaj >>>

Jeżeli masz iPhone'a, aplikację znajdziesz pod tym linkiem >>>