Żakowski: Pisowskie podejście do sprawy, zapach IV RP. Sprawa Mariusza T. mnie zaniepokoiła

- Dawno nie widziałem takiego slapsticku państwowego jak sprawa Mariusza T. - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. - Państwo polskie wygląda kabaretowo w tej sytuacji - przyznał Tomasz Lis, redaktor naczelny ?Newsweeka?.
- Dawno nie widziałem takiego slapsticku państwowego jak sprawa Mariusza T. - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. - Powiedziałbym, dziecięcej, a nawet chwilami pijackiej determinacji w tej sprawie: "trzymajcie mnie, ale ja to zrobię". Tego pisowskiego podejścia do sprawy, zapachu IV RP z jej całą nieudolnością. Bardzo mnie to zaniepokoiło - mówił publicysta. Jego zdaniem bezpośrednie zaangażowanie w sprawę Mariusza T. ministra sprawiedliwości jest objawem "stabloidyzowania polityki".

"Zastanawiam się czasem, która bestia jest groźniejsza..."

- Państwo polskie wygląda kabaretowo w tej sytuacji - przyznał Tomasz Lis, redaktor naczelny "Newsweeka". - Barbara Piwnik mówiła, że odnalezienie materiałów w celi Mariusza T. budziło powszechnie śmiech. Zastanawiam się, czy państwo polskie osiągnie jeszcze większy sukces niż wszystkie poprzednie. Bo może uda się coś z założenia nieosiągalnego: wzbudzenie sympatii do Mariusza T. - mówił Lis. - Wymuszonej sympatii - wtrącił Żakowski. - Mówię w cudzysłowie, bo wiadomo, że postać jest ohydna - zastrzegł dziennikarz.

- Zastanawiam się czasem, czytając gazety, która bestia jest groźniejsza - dodał Lis. - Teraz tabloidy są najgroźniejszą bestią - stwierdził Żakowski. - Trynkiewicza potrafimy upilnować. Ale upilnować emocje społeczne, wredność, dzikie okrucieństwo, jest bardzo trudno - zaznaczył publicysta.

"Te problemy ujawniły się przy okrutnym, zdziczałym..."

Publicyści przypomnieli opinię Barbary Piwnik, byłej minister sprawiedliwości, która wcześniej gościła w Poranku Radia TOK FM. - W pewnym momencie symbolem walki o przestrzeganie prawa stał się człowiek, którego ocena przeszłości jest jednoznaczna. Który budzi odrazę - mówiła.

- Te problemy ujawniły się przy okrutnym, zdziczałym zbrodniarzu - przyznał Wiesław Władyka, publicysta "Polityki". - I nagle znajdujemy się w kłopotliwej sytuacji. Z drugiej strony dobrze, że przy takim przypadku stawiamy sobie te pytania. Żeby nie ułatwiać życia, żeby pewne pytania wyostrzyć - zaznaczył Władyka.