Córka Allena oskarża go o molestowanie. Reżyser odpowiada: "Nie zrobiłem tego. Mam nadzieję, że kiedyś Dylan zobaczy tę manipulację"

Dramat molestowanej kobiety czy zemsta zdradzonej partnerki? Dylan Farrow, adoptowana córka Woody'ego Allena, kolejny raz oskarża ojca o molestowanie. Słynny reżyser długo milczał. Teraz napisał w tej sprawie list do dziennika "New York Times?. I pierwszy raz tak obszernie przedstawił swoją wersję wydarzeń.
"21 lat temu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że Mia Farrow oskarża mnie o molestowanie dziecka, wydało mi się to śmieszne. Nawet się nad tym specjalnie nie zastanawiałem. Byliśmy w trakcie burzliwego rozstania, między nami było dużo wrogości, przygotowywaliśmy się do walki o prawa do opieki nad dziećmi" - pisze Woody Allen dla "New York Times". Jak przekonuje, wówczas wydawało mu się, że dla wszystkich będzie oczywiste, iż Mia Farrow mówi nieprawdę, by się na nim zemścić. Dlatego początkowo nie zatrudnił nawet prawnika.

"Mia zabrała córkę do lekarza. Dylan podczas wizyty powiedziała, że nie była molestowana. Wtedy Mia zabrała ją na lody, gdy wróciły do gabinetu, dziecko zmieniło wersję. Rozpoczęło się śledztwo (...). Chętnie poddałem się wtedy badaniu wykrywaczem kłamstw, oczywiście przeszedłem test, nie miałem nic do ukrycia. Poprosiłem, by Mia także poddała się testowi. Odmówiła" - pisze reżyser.

I kończy: "Oczywiście nie molestowałem Dylan. Kocham ją i mam nadzieję, że któregoś dnia zauważy, jak została podstępem pozbawiona kochającego ją ojca i wykorzystana przez matkę, która jest bardziej zainteresowana sobą i własnym gniewem niż dobrem swojej córki". To jego wersja.

Wstrząsający list

Dylan ma dziś 28 lat. Wyszła za mąż, mieszka na Florydzie, zmieniła imię. Kilka dni temu znów przypomniała światu swoją wersję tego, co wydarzyć się miało ponad 21 lat temu.

W liście opublikowanym na blogu "New York Timesa" wyznała: "Kiedy miałam siedem lat, zaprowadził mnie do ciemnego pokoju na strychu. Kazał mi położyć się na brzuchu i bawić elektryczną kolejką brata, podczas gdy on wykorzystał mnie seksualnie. Mówił, że jestem dobrą dziewczynką, że to będzie nasza tajemnica. Obiecał, że zabierze mnie do Paryża i będę gwiazdą w jego filmach. Wpatrywałam się w pociąg jeżdżący wokół strychu, próbując nie myśleć o tym, co się dzieje. Do tej pory nie mogę patrzeć na takie zabawki".

"Myślałam, że ojcowie w taki sposób hołubią swoje córki"

Dylan twierdzi, że słynny ojciec robił jej rzeczy, które jej się nie podobały, "odkąd tylko pamięta": "Nie podobało mi się, kiedy często zabierał mnie od mamy, rodzeństwa i przyjaciół, żeby pobyć ze mną sam na sam. Nie podobało mi się, kiedy wsadzał mi kciuk do ust. Nie podobało mi się, kiedy musiałam leżeć z nim w łóżku pod kołdrą, a on miał na sobie tylko bieliznę. Nie podobało mi się, kiedy kładł głowę na moim łonie i głęboko oddychał" - wylicza Dylan. "Próbowałam unikać tych sytuacji, chowałam się pod łóżkiem albo zamykałam w łazience, ale on zawsze mnie znalazł" - opisuje.

Skąd pomysł listu do "New York Timesa"? - "Nie mogłam tego dłużej ukrywać. On nigdy nie został skazany. Nie został ukarany za to, co prześladuje mnie całe życie. Za to, że bałam się dotyku mężczyzn, miałam kłopoty z jedzeniem, okaleczałam się" - pisze w liście 28-latka.

Wyznania Dylan zbiegają się w czasie z kolejnymi zawodowymi sukcesami Allena. 78-letni reżyser w tym roku jest nominowany do Oscara za scenariusz do swego filmu "Blue Jasmine". W połowie stycznia został uhonorowany Złotym Globem za całokształt twórczości. Podobno kiedy Dylan się o tym dowiedziała, rzuciła się na łóżko i zaczęła histerycznie płakać (zresztą wcześniej lekarze zdiagnozowali u niej zespół stresu pourazowego). Wtedy właśnie, jak twierdzi Nicholas Kristof z "New York Timesa", zdecydowała się napisać w szczegółach o domniemanym molestowaniu przez ojca i wysłała list do gazety.

"Co by było, jeśli to byłoby twoje dziecko, Cate Blanchett?"

"W ubiegłym tygodniu Woody Allen został nominowany do kolejnego Oscara. Długo czułam, że te wszystkie nagrody to sposób, żeby kazać mi się zamknąć i odejść. Jednak mam tego dosyć - nie będę więcej milczeć, zrobię to dla innych ofiar, żeby wiedziały, że one też nie muszą milczeć. Aktorzy wychwalali go na galach, sieci telewizyjne chętnie gościły go na antenie, krytycy rozpisywali się o nim w magazynach. W tym czasie ja za każdym razem, kiedy widziałam twarz mojego prześladowcy - na plakacie, koszulce czy w telewizji - mogłam tylko ukrywać uczucie paniki" - komentuje Dylan.

28-latka kończy swój list do gazety apelem do ulubionych aktorów Allena i innych gwiazd Hollywood: "Co by było, jeśli to byłoby twoje dziecko, Cate Blanchett? Alecu Baldwinie? Gdybyś to była ty, Emmo Stone? Albo ty, Scarlett Johansson? Diane Keaton, przecież znałaś mnie, kiedy byłam małą dziewczynką. Czy naprawdę o mnie zapomniałaś?".

"Mia to zgorzkniała kobieta"

Argument, że sukcesy aktora są pretekstem do przypominania sprawy Dylan podnoszą dla poparcia swojej tezy zarówno ci, którzy wierzą Dylan, jak i ci, którzy bronią Allena. - Mia Farrow jest obecnie zgorzkniałą samotną kobietą, która nie może znieść sukcesów byłego partnera. Właśnie dlatego Farrow od lat dokonuje prawdziwego prania mózgów dzieci, by szkodziły Allenowi - tak prawnik reżysera, Elkan Abramowitz, komentował w wywiadzie telewizyjnym list Dylan.

Adoptowana córka pierwszy raz wspomniała o rzekomym molestowaniu przez ojca w 1992 roku, kiedy Mia Farrow i Allen rozstali się po trwającym 12 lat związku. Mia przeżyła szok, kiedy odkryła, że Allen ma romans z Soon-Yi Previn, jej adoptowaną córką. Gdy para walczyła o opiekę nad dziećmi, Farrow oskarżyła partnera o molestowanie Dylan.

Postępowania jednak nigdy nie wszczęto, choć jeden z prokuratorów przyznał, że były wystarczające przesłanki, aby sprawą się zająć. Nie zrobiono tego jednak ze względu na dobro 7-letniej wówczas Dylan, dla której ewentualne śledztwo mogłoby być zbyt traumatyczne. Sprawę więc umorzono, a opiekę nad dziećmi przyznano mamie.

Skandal podzielił rodzinę

Sprawa molestowania podzieliła nie tylko opinię publiczną, ale także rodzinę Farrow i Allena. Większość ich adoptowanych dzieci wierzy w wyznania Dylan. Jeden ich synów - Ronan Farrow - podczas gali rozdania Złotych Globów pisał na Twitterze: "Przegapiłem fragment poświęcony osiągnięciom Woody'ego Allena, czy wspomniano w nim, że kobieta publicznie oświadczyła, że molestował ją, gdy miała 7 lat?". Wpis powieliła na swoim Twitterze Mia Farrow.

Z kolei drugi syn pary 36-letni Moses Farrow, terapeuta, po latach stanął po stronie ojca. W rozmowie z magazynem "People" wyznał: "Oczywiście, że Woody Allen nie molestował mojej siostry". On także winą za całą sprawę obarczył swoją matkę. "Latami żyłem w nienawiści do ojca, którą zaszczepiła we mnie matka" - twierdzi. "Nie wiem, czy Dylan naprawdę wierzy, że była molestowana, czy mówi tak, by zadowolić matkę. To byłaby silna motywacja. Bo u nas było tak, że lepiej, jeśli nie sprzeciwiasz się matce" - dodaje.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>
Jeżeli masz telefon Windows Phone, kliknij tutaj >>>

Jeżeli masz iPhone'a, aplikację znajdziesz pod tym linkiem >>>