Gen. Dukaczewski: Uważam, że płk Kukliński był zdrajcą. Nie wierzę, żeby USA wtedy nas obroniły

- Jestem w tej grupie 30 proc. naszego społeczeństwa, które uważa, że płk. Ryszard Kukliński był zdrajcą - mówi gen. Marek Dukaczewski w Radiu ZET. B. szef WSI nie wierzy, żeby USA obroniły ówczesną Polskę, w kontekście przekazywanych przez Kuklińskiego informacji, gdyby miało dość do konfliktu Układ Warszawski - NATO.
Gen. Dukaczewski pytany o postawę płk. Ryszarda Kuklińskiego mówi wprost, że w jego ocenie działalność Ryszarda Kuklińskiego była zdradą ojczyzny, a on sam nie zasługuje, żeby budować mu pomniki.

- Po pierwsze, był żołnierzem, po drugie, składał przysięgę, po trzecie, chodził w mundurze, po czwarte, przekazywał Amerykanom informacje, które dotyczyły nie, jak twierdzą Amerykanie i jak twierdził to pan pułkownik Kukliński, informacji na temat Układu Warszawskiego i Związku Radzieckiego, ale przekazywał informacje na temat polskich sił zbrojnych, polskiego systemu obronnego, również informacje na temat mobilizacji sił zbrojnych, wyprowadzania jednostek w miejsca mobilizacyjne, a więc wszystko to, co z punktu widzenia potencjalnego konfliktu, szczególnie w okresie zimnej wojny było bardzo istotne - podkreśla były szef Wojskowych Służb Informacyjnych.

Zdaniem gen. Marka Dukaczewskiego wiele opinii o Kuklińskim wykreowali sami Amerykanie. - On nie miał dostępu do informacji tajnych, dotyczących strategicznych ruchów Układów Warszawskiego. Tak mówili Amerykanie i tak twierdził sam Kukliński - mówi gen. Dukaczewski.

Pułkownik miał słabość do kobiet i pieniędzy?

Generał mówi też o wątpliwościach związanych z zwerbowaniem pułkownika w Wietnamie do współpracy z CIA. - Nie można wykluczyć, że płk Kukliński został zwerbowany w Wietnamie, a więc nie zgłosił się sam, a został zwerbowany - zauważa.

Marek Dukaczewski podkreśla, że Kukliński miał dwie słabości: kobiety i pieniądze. - Kukliński miał słabość do kobiet, i to mogło być wykorzystane. Poza tym skąd miał pieniądze na zakup samochodu w Paryżu, bo przez Paryż wracał z Wietnamu, skoro wcześniej była informacja, że został okradziony i nie ma środków do życia? (...) Miał słabości, które zostały brutalnie wykorzystane przez służby wywiadowcze. Dlaczego młodzież ma się dowiadywać, że budujemy mu pomnik? - pyta Dukaczewski. - Gdyby Kukliński zdjął mundur i działałby z opozycją, "Solidarnością", to ja bym się z tym zgodził. Ale nie zrobił tego. Zdrada jest zdradą.(...) Prywatnie, jak się rozmawia z Amerykanami i pyta o ocenę Kuklińskiego, to mówią, że w USA dostałby 400 lat więzienia, a prezydent w drodze łaski zmniejszyłby mu karę o połowę - stwierdza Dukaczewski.

"Intuicja mi podpowiada, że obaj synowie Kuklińskiego żyją w USA"

Szef Wojskowych Służb Informacyjnych gen. Marek Dukaczewski przyznał, że nie bardzo wierzy w oficjalną wersję, że synowie płk. Ryszarda Kuklińskiego zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. - Taka jest wersja, która nam została przekazana. Intuicja mi podpowiada, że obaj synowie płk. Kuklińskiego, i pan Waldemar, i pan Bogdan, zostali zalegalizowani i nadal żyją. To casus świadka koronnego, który w służbach wywiadowczych się stosuje - podkreśla generał Dukaczewski. - Oni mogli sobie spokojnie życie w Stanach ułożyć. Zmieniono im tożsamość, zagwarantowano bezpieczne życie. I oby tak było - podsumowuje generał Marek Dukaczewski.

"Prezydent L. Kaczyński miał poważne wątpliwości co do raportu WSI"

Generał podkreśla, że nie ma wątpliwości, że Antoni Macierewicz złamał prawo, ujawniając dane osobowe osób związanych z polskim wywiadem wojskowym. - Pan prezydent Lech Kaczyński miał bardzo poważne wątpliwości co do treści zawartych w raporcie. Pamiętamy, że w obecności prezydenta RP pan Antoni Macierewicz zapewniał, że na każdą tezę zawartą w raporcie są niepodważalne dowody. Okazało się, że te niepodważalne dowody nie spotkały się z pozytywnym odbiorem prokuratury wojskowej. W związku z tym to, co się stało, to było ujawnienie tajemnicy państwowej - tłumaczy.

"Zgadzam się z premierem, że komisji śledcza mogłaby zaszkodzić"

Dukaczewski drwił z decyzji prokuratury, która nie uznała Macierewicza za funkcjonariusza publicznego i umorzyła postępowanie. Ocenił, że Macierewicz "wydawał się funkcjonariuszem publicznym", a decyzja prokuratury oznacza, że Macierewicz jako osoba prywatna wykonał polecenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i opublikował w Monitorze Polskim "dokument pełniący obowiązki dokumentu urzędowego". - Mechanizmy państwa zawiodły - stwierdził Dukaczewski.

Przyznaje jednak, że zgadza się z premierem, że komisja śledcza ds. likwidacji WSI mogłaby zaszkodzić. - Naraziłaby kolejne osoby na pomówienia, spowodowałaby, że spokój, który jest potrzebny służbom do normalnej pracy zostałby zakłócony - mówi Marek Dukaczewski.

Jego zdaniem tajnym posiedzeniom komisji śledczej towarzyszyłyby wystąpienia publiczne Antoniego Macierewicza, na których prace komisji byłyby "przez pana Antoniego Macierewicza dokładnie omawiane", a jednocześnie podawane byłyby nazwiska osób, które nie mogłyby się bronić.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>
Jeżeli masz telefon Windows Phone, kliknij tutaj >>>

Jeżeli masz iPhone'a, aplikację znajdziesz pod tym linkiem >>>