Rozbitek z atolu na Pacyfiku pokazał się publicznie. "Jest słaby, bardzo zmęczony"

Rozbitek Jose Salvador Alvarenga, który twierdzi, że dryfował po oceanie 13 miesięcy, po raz pierwszy pokazał się publicznie i złożył krótkie oświadczenie. CNN podało, że potem stan mężczyzny się bardzo pogorszył i musiał zostać przewieziony do szpitala.
Jose Salvador Alvarenga spotkał się z około 50 urzędnikami i przedstawicielami mediów w jednym z hoteli na Wyspach Marshalla, gdzie przebywa. Wcześniej został ogolony i ostrzyżony. Na spotkaniu mężczyzna, mówiąc niskim głosem, podziękował za wsparcie przyjaciół i władz, które mu pomogły. Nie odpowiadał jednak na pytania. - Rozbitek był słaby, bardzo zmęczony, mówił bardzo powoli. Tak jakby przebiegł 2-3 maratony - relacjonował AP jeden z urzędników, który uczestniczył w spotkaniu.

Z kolei CNN podało, że stan mężczyzny pogorszył się na tyle, że został przewieziony do szpitala. - Lekarze mówią, że jest mocno odwodniony, ma niedobory witamin i minerałów - opowiada jeden z urzędników.

Prawdziwość słów mężczyzny wzbudza wątpliwości

Jose Salvador Alvarenga twierdzi, że w grudniu 2012 r. wypłynął na połów z Meksyku - nie pamięta jednak, jak nazywał się port, z którego wystartował. Jego łódź miała zepsuć się podczas sztormu. Prawdziwość słów mężczyzny wzbudza jednak wątpliwości - Alvarenga pamięta tylko część wydarzeń, a jego w opowieści "nie brakuje nieścisłości" - informuje "The Guardian".

Jedną z wątpliwości może być też czas zaginięcia łodzi - według ksiąg portowych mogła ona zaginąć znacznie później, niż twierdzi rozbitek, czyli w listopadzie 2013 roku.

Według dr. Simona Boxalla, oceanografa z Uniwersytetu w Southampton cytowanego przez "The Independent", jest możliwe, aby prądy morskie pokierowały rozbitka w taki sposób. - Jeżeli sprawdzi się wykresy, widać, że prądy morskie mogą przenieść kogoś z Meksyku na Wyspy Marshalla. W tym wypadku zgadzają się też ramy czasowe - mężczyzna musiałby się poruszać z prędkością pół mili na godzinę, co jest możliwe, gdyby wiatr wiał z tyłu - mówi.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>
Jeżeli masz telefon Windows Phone, kliknij tutaj >>>

Jeżeli masz iPhone'a, aplikację znajdziesz pod tym linkiem >>>


Więcej o: