Kurkiewicz: W sprawie więzień CIA zawiodła cała klasa polityczna. Media też

- Nie rozumiem, dlaczego Polska idzie w zaparte. W sytuacji kiedy w Polsce łamie się konstytucyjne prawo zakazujące tortur. Nie rozumiem postawy polskiej klasy politycznej. To są rzeczy, z których trzeba się oczyścić, przyznać i wyciągnąć konsekwencje - tak Roman Kurkiewicz komentował w TOK FM kolejne informacje dot. tajnych więzień CIA. Dostało się też mediom. Bo według publicysty ?media mainstreamowe: uznały, że sprawa więzień to polska racja stanu?.
Roman Kurkiewicz, publicysta i wykładowca Collegium Civitas w Warszawie, jest oburzony tym, jak w Polsce traktuje się sprawę tajnych więzień CIA. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że polskie służby miały dostać 15 mln dolarów, za zgodę na udostępnienie Amerykanom pomieszczeń w Starych Kiejkutach. - Problemem nie są pieniądze czy kłamstwa polityków. Fundamentalnym problemem jest to, że za zgodą najwyższych władz były łamane podstawowe gwarancje konstytucyjne. Bo polska konstytucja zakazuje stosowania tortur - ocenił w "Poranku Radia TOK FM".

Słabość polityków

O polskich politykach publicysta ma jak najgorsze zdanie. - Cała klasa polityczna, poza senatorem Józefem Piniorem, nie zdała egzaminu - stwierdził. Kurkiewicz wyjątkowo złe zdanie ma na temat Leszka Millera, który stał na czele rządu w czasie, kiedy Amerykanie mieli torturować więźniów w Starych Kiejkutach.

Jak mówił publicysta, zachowanie lidera SLD świetnie pasuje do historii, jaką w latach 70. opowiedział mu sierżant Wojsk Ochrony Pogranicza. - Żołnierz opowiadał, jak złapano przemytnika, który przedzierał się przez wielkie zaspy śnieżne, z plecakiem większym od siebie na plecach, przedzierał się przez granicę z Czechosłowacją. - Pogranicznicy zapytali dokąd idzie. A mężczyzna odpowiedział: zegarek zgubiłem, w lipcu. A na kolejne pytanie: co masz w plecaku, odparł: Plecak? To nie mój - ktoś musiał mi go założyć. Oczywiście można się tak zachowywać. I Leszek Miller będzie brnął do końca.

Dziennikarze też winni

Zdaniem Romana Kurkiewicza o tym, jak bardzo sprawa tajnych więzień CIA jest niewygodna dla polskich władz, świadczy śledztwo prowadzone przez naszych śledczych. - Jeśli którykolwiek z prokuratorów zbliżał się do postawienia zarzutów, był odsuwany od sprawy. Żaden z prokuratorów prowadzących śledztwo nie włada językiem angielskim, a 90 proc. dokumentów w sprawie tajnych więzień to dokumenty w języku angielskim... - wyliczał.



I jak podkreślił, nie rozumie, że Polska w sprawie tajnych więzień "idzie w zaparte". - A to jest sprawa, z której trzeba się oczyścić, przyznać i wyciągnąć konsekwencje - uważa komentator.

Publicysta nie ma wątpliwości, że w sprawie tajnych więzień nie sprawdziły się też nasze media. - Zlekceważono wypowiedź Andrzeja Leppera. Wyśmiano go i opluto. Kolejny moment przyszedł w momencie publikacji w 2006 roku przez "Washington Post" tekstu o tajnych więzieniach CIA. A polskie media dalej się tym nie zajęły. I de facto nie zajmują się do dziś. Wszystkie media mainstreamowe uznały, że to polska racja stanu. A według mnie torturowanie ludzi nie jest polską racją stanu.

Wielowieyska odpowiada

Z tymi zarzutami nie zgadza się Dominika Wielowieyska, gospodyni poniedziałkowego "Poranka Radia TOK FM". "Romek Kurkiewicz oskarżał dziennikarzy, że zlekceważyli doniesienia Andrzeja Leppera o Klewkach i talibach, bo jakby nie zlekceważyli to by dotarli do informacji o więzieniach CIA w Polsce. To może sprawdźmy daty: Lepper opowiada o Klewkach w 2001 roku. A samolot CIA w Szymanach wylądował w grudniu 2002 r. Dajmy sobie więc spokój z Klewkami" - napisała dziennikarka "Gazety Wyborczej" na Facebook'u.

Nowy blog - Anna Gmiterek-Zabłocka zajmie się Twoją sprawą! >>
Kliknij, by przeczytać artykuł