Biernacki ostro odpowiada Halickiemu: Niech się zajmie swoimi sprawami, a nie sprawami ministerstwa

- Przepraszam bardzo, czy jeżeli ktoś ma swoje poglądy, to nie może pełnić określonych funkcji. Zachowujemy się tak, jakbyśmy nie mieszkali w państwie demokratycznym, w państwie prawa - stwierdził Marek Biernacki w rozmowie z reporterką TOK FM. To odpowiedź ministra sprawiedliwości na sugestie Andrzeja Halickiego, że powinien zwolnić ultrakonserwatywnego wiceministra.
Kontrowersje wokół postaci wiceministra finansów Michała Królikowskiego. - Dziwi mnie, że tego rodzaju osoba jest wśród nas. Jego poglądy, postawa, to, co czynił jako doradca Jarosława Gowina, są całkowicie sprzeczne z tym, co jest istotą myślenia w Platformie.  Powinien zostać zwolniony - powiedział w dzisiejszym "Poranku" Radia TOK FM Andrzej Halicki, szef mazowieckiej PO.

Sugestia Halickiego nie pozostała długo bez odpowiedzi. - Niech Halicki zajmie się swoimi sprawami, a nie sprawami ministerstwa - odpowiedział ostro minister sprawiedliwości Marek Biernacki. - Czy jeżeli ktoś ma swoje poglądy, to nie może pełnić określonych funkcji? Zachowujemy się tak, jakbyśmy nie mieszkali w państwie demokratycznym, w państwie prawa - dodał w rozmowie z reporterką TOK FM.

Kontrowersyjny wiceminister

Królikowski wiceministrem jest od trzech lat. Współtworzył najgłośniejsze i najbardziej kontrowersyjne projekty sygnowane przez ministra Jarosława Gowina: deregulację zawodów, blokadę ratyfikacji konwencji przeciw przemocy wobec kobiet, ostatnio ustawę o bezterminowej izolacji groźnych przestępców. Jak zauważa Ewa Siedlecka w "Gazecie Wyborczej", zdarzają mu się wpadki.

W ubiegłym roku w swoim rozporządzeniu omyłkowo zniósł wszystkie sądy w Polsce. Największym problemem Królikowskiego mogą być jednak jego poglądy. Jest ekspertem Konferencji Episkopatu ds. Bioetycznych. Twardo przeciwstawia się aborcji i in vitro, według Siedleckiej jako pierwszy wskazywał na zagrożenia związane z gender. Wiceminister jest oblatem benedyktyńskim, czyli świeckim zakonnikiem. Nie wypiera się także nieformalnych związków z Opus Dei.