Ustawa rozwiązaniem każdego problemu? "Tabloidyzacja, skretynienie, debilizm polityki"

Wojciech Maziarski protestował w Poranku Radia TOK FM przeciwko "rzucaniu ustaw na każdą duperelę". Ostatni przykład? Zaostrzanie kar dla kierowców po wypadku w Kamieniu Pomorskim. - To wszystko jest obraz skretynienia, czyli tabloidyzacji polityki. Opanujmy się z tą manią usuwania każdej patologii za pomocą ustawy - apelował publicysta.
- Często mówimy, że tabloidyzują się polskie media. A ja mam wrażenie, że stabloidyzowała się polska polityka - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Wojciech Maziarski, publicysta "Gazety Wyborczej". Goście Tomasza Sekielskiego rozmawiali o proponowanym przez premiera obowiązku posiadania alkomatu i kontrowersyjnej ustawie o izolowaniu groźnych recydywistów.

"Debilizm naszego życia politycznego się pogłębia"

- W tym się manifestuje magiczna wiara w to, że jeśli jest coś złego, musimy przyjąć ustawę, żeby to rozwiązać - mówił Maziarski. - Mamy zwyrodnialca, który zamordował dziecko, buch, przywalimy ustawę, żeby karać zwyrodnialców. Mamy kretyna, który wjechał w ludzi w Kamieniu, buch, walniemy ustawę, że nie wolno zabijać rodzin w Kamieniu. To socjotechniczne zabiegi pod publiczkę, rzucanie ustaw na każdą duperelę - mówił publicysta.

Obowiązkowe alkomaty? " Warto, jeśli uratujemy choć jedno życie" >>>

- To wszystko jest obraz skretynienia, czyli tabloidyzacji polityki - ocenił Maziarski. - Kilka lat temu była katastrofa w Katowicach, zawalił się dach targów, bo nie był odśnieżany. Wtedy nikt nie mówił o ustawie o odśnieżaniu dachów. Debilizm naszego życia politycznego się pogłębia - stwierdził.

Balcerowicz: W wielu dziedzinach życia w Polsce nastąpiła poprawa. Ale nie w polityce >>>

- Są poważne opracowania socjologów i politologów, które mówią, że degeneracja polskiej polityki prowadzi nieuchronnie do jakiejś formy autorytaryzmu - zaznaczył Jarosław Gugała, szef "Wydarzeń" w Polsacie. - Doprowadzimy do tego, że demokracja będzie się kojarzyła z durnowatymi dyskusjami, niekonsekwencją, złym funkcjonowaniem państwa i ludzie zaczną tęsknić za władzą silnej ręki. W historii Polski już to się zdarzało i będziemy musieli przeżyć naszego Berlusconiego, a jak będziemy mieć mniej szczęścia, to i Łukaszenkę - przestrzegał publicysta.

"Czepiamy się nieistotnego szczegółu, zamiast mówić o meritum"

Gugała apelował, by nie roztrząsać niepotrzebnie rzuconego przez premiera pomysłu obowiązkowych alkomatów. - Czy wiecie, dlaczego sułtan nosi żółte szelki? - zapytał obecnych w studiu gości Radia TOK FM. Ci zdębieli. - Żeby mu spodnie nie spadały - odpowiedział sam sobie Gugała.

- Czepiamy się nieistotnego szczegółu, który wywozi nas na kompletne manowce. Zwróćmy uwagę władzy, że spowodowali coś takiego, że zamiast rozmawiać o meritum, rozmawiamy o technologii wytwarzania alkomatów. To nie ma sensu, tu o co innego chodzi - wskazywał publicysta.

- Wróćmy do sprawy pijanych kierowców za rok. Sprawdźmy, co zrobiono, i rozliczmy to - zakończył Piotr Kraśko, szef "Wiadomości" TVP.