Co z tą pogodą? Klimatolog: Zimy będą krótsze, łagodniejsze, będą się zaczynać później. Do tego silne wiatry i deszcze...

Jest początek stycznia, a o śnieg i zimę trudno nawet w górach. W całej Polsce temperatura przekracza 5 stopni. Co się dzieje z klimatem? W przyszłych latach zima w Polsce będzie zaczynać się później, będzie łagodniejsza, do tego dojdą częste silne wiatry i intensywne deszcze. A to wszystko przetykane zimami niespodziewanie... zimnymi. - Zmiany z roku na rok mogą być bardzo duże - ostrzega w rozmowie z portalem Gazeta.pl klimatolog Michał Kowalewski.
Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: Trzy lata temu było lodowato, w ubiegłym roku w kwietniu ludzie jeździli w Warszawie na biegówkach. Czy takie wariactwo czeka nas w najbliższych latach regularnie?

Michał Kowalewski, klimatolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie*: Takie wariactwo, owszem, w przyszłych latach nas czeka.

Jakie są tego przyczyny?

- Teorii jest wiele, ale najbardziej logiczna jest ta, że jest to jeden z objawów rozchwiania systemu klimatycznego. Mamy zmiany w składzie atmosfery, częściowo spowodowane przez człowieka, częściowo naturalne, które z kolei spowodowały zmiany w obiegu energii w atmosferze. Skoro ten proces trwa, to stan nie jest stabilny. W związku z tym co sezon wszystko przebiega troszkę inaczej.

Jesteśmy w czymś w rodzaju okresu przejściowego?

- Tego się spodziewamy. Stadium końcowe będzie uzależnione od składu atmosfery. Najprościej wyobrazić to sobie tak: mamy typowy roczny rozkład: ciepłe lato, chłodna zima, między nimi okresy przejściowe. I na to nakłada się fala o innej długości. W uproszczeniu: czasami okresy najcieplejszy i najchłodniejszy mogą być przesunięte. Nasza zima dąży do zimy bardziej w typie klimatu oceanicznego.

Wpływy oceaniczne zaczynają przeważać nad wpływami kontynentalnymi?

- W miesiącach zimowych tak. Zima zdecydowanie później się zaczyna i trochę później się kończy, ale przesuwanie się tego zakończenia jest mniej widoczne - dlatego że jest krótsza.

Dlaczego częściej mamy pogodę z zachodu, a nie ze wschodu?

- Atmosfera w związku ze zmianą składu pochłania więcej ciepła. W związku z tym mamy zmianę cyrkulacji powietrza. I musi być jakiś mechanizm pozbywania się nadmiaru energii cieplnej - jest ona przekształcana w energię kinetyczną, związaną z ruchem mas powietrza, czyli w ruch ośrodków cyklonalnych. W zależności od szerokości geograficznej ruch ten może się przekształcać w cyklony tropikalne lub w cyklony pozazwrotnikowe, czyli popularnie mówiąc - niże.

Takie jak u nas?

- Tak. Ich tempo przemieszczania się rośnie. Dla nas oznacza to, że niże przychodzą częściej i są głębsze. A skoro są głębsze, to są większe różnice ciśnienia, a w efekcie wieje silniejszy wiatr.

Czyli łagodne zimy to jedno, a drugie to to, że będziemy częściej obserwować zjawiska tego typu jak huragan Ksawery w zeszłym roku?

- Tak, takie ekstremalne i częściej występujące. Do tego opady o dużej sumie - to też obserwujemy coraz częściej.

Skoro w tym roku do tej pory nie było ostrej zimy, to ta pewnie będzie należeć do tego cieplejszego trendu...

- Spodziewamy się, że tak. Grudzień był ciepły i bardzo suchy...

Czy można już powiedzieć, że w najbliższych latach zima będzie zaczynała się później, na przykład jak teraz - dopiero w styczniu, a kończyła też później, czyli nawet w kwietniu?

- Co do późniejszego rozpoczęcia - tak. Jednak zima kończąca się tak późno jak w zeszłym roku będzie ewenementem. Ciągle mówimy, że zima to jest okres grudzień - styczeń - luty. Jakbyśmy spojrzeli na zeszły rok, to styczeń - luty - marzec, czyli zima oceaniczna, lepiej oddają to, co było. Spodziewamy się, że za kilka lat jako zimę będziemy traktować właśnie te miesiące.

Mamy się przyzwyczajać do świąt Bożego Narodzenia bez śniegu?

- Często tak będzie. Nie zawsze, ale często. Takie są ogólne trendy. Tak jak przed laty zastanawialiśmy się, czy 1 grudnia będzie już śnieg czy nie, tak teraz zastanawiamy się, czy Boże Narodzenie będzie białe czy nie.

Ostatnie lata to potwierdzenie - z wyjątkiem 2010 - trendu przesuwania się zimy do przodu i jej łagodnienia. Czy czeka nas bardzo duża zmienność pogody z tendencją do ocieplania się?

- Tak. Zimy 2010 i 2013 pokazują, że ta zmienność będzie i że zmiany z roku na rok mogą być bardzo duże. Zwróćmy uwagę, jak bardzo rozchwiana jest sytuacja pogodowa, jak często mamy do czynienia z dużymi opadami deszczu, z silnymi wiatrami - choćby w ostatnich dwóch miesiącach. To też jest rzecz, która nie powinna tak często u nas występować. Wzrost temperatury w okresie zimowym jest najłatwiejszy do wychwycenia. Modne jest określenie "globalne ocieplenie". A należy raczej mówić o ociepleniu będącym jednym z przejawów globalnych zmian klimatu. Ocieplenie jest raczej skutkiem, a nie przyczyną zmian.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: często pojawia się przekonanie, że fajnie, że się klimat ociepla, bo będziemy mieli śródziemnomorski. Cytrusy, bananowce zamiast jabłoni i tak dalej. Ale są elementy klimatu, które zależą od szerokości geograficznej. Ryzyko przymrozków zawsze będzie.

U nas wiosna zamiast zimy, a w Stanach Zjednoczonych przyszło lodowate zimno z północy. Wszędzie anomalie.

- To inny kontynent. Proszę zwrócić uwagę na ukształtowanie kontynentu północnoamerykańskiego: pasma górskie idące z północy na południe. Gdy [zimno] wchodzi od północy, nie ma przeszkody, na której mogłoby się zatrzymać. I dlatego opady śniegu nad Zatoką Meksykańską będą się zdarzać. To, że mróz wchodzi daleko na południe kontynentu amerykańskiego, jest bardziej naturalne niż to, że wchodzi głęboko w Europę.

*) Michał Kowalewski jest klimatologiem, pracownikiem Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: