"Skąd taka kariera genderu w Polsce? Bo wielu sprowadza rolę kobiety do trzech K: Kinder, Kuche, Kirche"

"Jeszcze parę lat temu gender interesował kilka, kilkanaście młodych naukowców, którzy (-re) spotykali się na jednym seminarium. Dzisiaj okazuje się, że jest to wielkie zagrożenie, temat listu biskupów odczytywanego we wszystkich parafiach" - pisze na swoim blogu na Polityka.pl Daniel Passent.
Passent na swoim blogu komentuje awantury, jakie w ostatnich tygodniach wywołuje sprawa nauki o gender. Wraca też do propozycji zmian zgłoszonych przez Komisję Kodyfikacyjną działającą przy ministrze sprawiedliwości. Dotyczą one m.in. zaostrzenia kar za aborcję oraz wprowadzenia pojęcia "dziecka poczętego".

"Być może na razie nie otwiera się frontalnie sporu o aborcję, ale jej przeciwnicy z prawej strony już się krzątają. Komisja Kodyfikacyjna składa się z 17 osób, w tym jednej (!) kobiety, która jest profesorem KUL. Pani Łętowska słusznie zauważa, że dyskurs publiczny w Polsce przesuwa się stopniowo ("kropelkowo") na prawo" - komentuje Passent. I podkreśla, że to, co w latach 90. było "kompromisem", dziś jest kwestionowane przez wspomnianą Komisję. "Jaki musi być skład tej komisji, jeśli projekt przyjęto jednogłośnie?" - pyta publicysta.

Przesuwamy się na prawo

Wśród przykładów na przechylenie Polski w prawo Passent wymienia spór wywołany przez Kościół nt. gender studies. Jak zauważa publicysta "Polityki", kilka lat temu był to temat tylko dla uczelni, dzisiaj - "okazuje się, że jest to wielkie zagrożenie, temat listu biskupów odczytywanego we wszystkich parafiach".

Dlaczego temat gender urósł do takiej rangi? "Po pierwsze, z braku równouprawnienia i sprowadzania przez wiele osób roli kobiety do trzech K - Kinder, Kuche, Kirche, i po drugie - z tego, że ofensywa przeciw gender pozwala odwrócić uwagę od pedofilii" - podkreśla Passent.

"Gdyby Kościół w Polsce z taką energią zwalczał pedofilię jak zwalcza gender, to Polska byłaby wolna od pedofilii, przynajmniej w Kościele" - puentuje publicysta.

Cały wpis na blogu Daniela Passenta.