Zamach bombowy na polityka w Szwecji. Odwet za... komentarze w internecie?

W domu polityka partii Szwedzcy Demokraci wybuchła bomba. Nikomu nic się nie stało, ale szwedzkie media wskazują, że nazwisko tego polityka było jednym z kilku, które ujawnił tabloid ?Expressen? jako autorów kontrowersyjnych wypowiedzi w sieci.
Bomba, którą nieznani sprawcy umieścili w domu polityka na południu Szwecji, zniszczyła wewnętrzną stronę drzwi wejściowych. Żadnej z trzech przebywających w domu w tym czasie osób nic się nie stało - informuje serwis The Local.

- Na tę chwilę zostało zakwalifikowane jako wandalizm zagrażający bezpieczeństwu publicznemu - powiedział szwedzkiej telewizji SVT rzecznik policji w Malmö Michael Carlzon. - Z reguły, gdy w sprawie chodzi o ładunki wybuchowe, czyn zostaje zaklasyfikowany jako napad z bronią w ręku. Ale to się może zmieniać - dodał.

Zamach to skutek ujawnienia nazwiska przez gazetę?

Według policji nic nie wiadomo o jakichkolwiek groźbach przeciw politykowi i jego rodzinie. Ale nazwisko ofiary zamachu opublikował niedawno szwedzki tabloid "Expressen", wraz z personaliami kilku innych polityków Szwedzkich Demokratów.

Kontekst? To właśnie wymienieni przez "Expressen" politycy mieli pisać kontrowersyjne komentarze w sieci. Jeden stwierdzał m.in., że Szwedzi powinni sięgnąć po broń, by "bronić swojego kraju". Przed kim? Szwedzcy Demokraci (Sverigedemokraterna, SD) to ugrupowanie szwedzkiej konserwatywnej prawicy. Jej przeciwnicy uważają ją za skrajnie prawicową i populistyczną.

Policja: Na razie nie ma motywu ani podejrzanego

Co na to policja? Przyznaje, że mężczyzna, którego dom zaatakowano, należy do Szwedzkich Demokratów, jednak "nie ma motywu ani podejrzanego". Policyjni eksperci zbadali uszkodzone drzwi i całe mieszkanie, przesłuchano też sąsiadów. "Expressen" poinformował, że całą rodzinę przeniesiono w "bezpieczne" - czyli nieznane - miejsce.

Sekretarz Szwedzkich Demokratów Björn Söder powiedział SVT, że wybuch może być powiązany z informacjami "Expressen" i lewicującymi reporterami śledczymi. - Łatwo jest pomyśleć, że to skutki działań "Expressen" - oświadczył.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: