Dokumenty Komisji Kodyfikacyjnej ws. aborcji to tylko poglądy jej członków? "To ciało doradcze. Te projekty nie są wiążące"

- Projekty komisji nie są wiążące. Członkowie mają obowiązek spotykać się i debatować nad tematami podanymi przez ministra, które przekraczają możliwości urzędników ministerialnych - mówiła w audycji "Połączenie" Barbara Grabowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Komisja Kodyfikacyjna przy ministrze sprawiedliwości przygotowała propozycję zmian w Kodeksie karnym zakładającą zaostrzenie kar za aborcję i wprowadzenie pojęcia "dziecka poczętego". Jak zapewniał wiceminister Wojciech Węgrzyn, minister sprawiedliwości "po zapoznaniu się z tymi opiniami nie skorzystał z możliwości skorzystania z nich". Absolutnie zaprzeczył, jakoby trwały prace nad zmianami tych przepisów.

- Komisja Kodyfikacyjna, wbrew temu co mogłoby wynikać z tej dyskusji, to niezwykle użyteczne ciało doradcze przy ministrze sprawiedliwości. To są profesorowie praktycy, którzy są w stanie przygotować założenia dużych reform - mówiła Grabowska. Przyznała jednak, że jest pewien dysonans w informacjach płynących z ośrodka rządowego. - Premier mówi, że nie będzie dyskusji na temat "kompromisu" z 1993 roku, a Komisja Kodyfikacyjna pracuje nad zmianami w Kodeksie karnym. Póki co, opublikowała propozycje w części ogólnej, ale pracuje też nad zmianami dotyczącymi konkretnych przestępstw i okazuje się, że próbują zmieniać coś w przepisach dotyczących odpowiedzialności karnej za naruszenie ciąży - dodała.

Praca domowa od ministra

Wiceminister Węgrzyn nazwał projekt komisji "dokumentami będącymi poglądami jej członków". Jak tłumaczy Grabowska, komisja ma do tego pełne prawo. - To jest organ doradczy i konsultacyjny. Nie jest ciałem wiążącym i nie ma osobowości prawnej. Ma obowiązek spotykać się co najmniej raz w miesiącu i debatować nad tym co, minister sprawiedliwości "zada" komisji, a co przekracza możliwości urzędników ministerialnych. To jest właściwa droga tworzenia prawa - stwierdziła i dodała, że problem pojawia się, kiedy komisja rozważa problemy moralnie wrażliwe.

- Zastanawia mnie, po co powoływać takie instytucje, budować ich autorytet, zawracać tym ludziom głowę, żeby powiedzieć, że to są tylko luźne opinie - zastanawiał się prowadzący audycję Jakub Janiszewski. - W tym przypadku minister powiedział, że to luźne poglądy i nie skorzysta z projektu, ale przy okazji poprzedniej nowelizacji kodeksu, podpisał się pod projektem i zaakceptował go - zauważyła Grabowska.