Polscy uczniowie w światowej czołówce. Teraz gonimy Azjatów? "Testozdawalność zamiast wykształcenia to pułapka"

- Cała Polska żyje w szoku, że nasi uczniowie wyprzedzili innych uczniów - komentował w Poranku Radia TOK FM świetne wyniki badań edukacyjnych PISA Jan Wróbel. Niektórzy eksperci przyznają, że ustępujemy już tylko Azjatom. - Pójście w kierunku społeczeństwa testozdawalnego zamiast po prostu wykształconego to pułapka - przestrzegał jednak Andrzej Talaga z "Rzeczpospolitej".
W międzynarodowych badaniach PISA badających umiejętności gimnazjalistów Polska nieoczekiwanie znalazła się w światowej czołówce. W matematyce polscy uczniowie zajęli pierwsze miejsce w Europie ex aequo z Holandią, Estonią i Finlandią. Na świecie dało to 14. pozycję.

"Po latach posuchy mamy ewidentny sukces"

- Cała Polska żyje w szoku, że nasi uczniowie wyprzedzili innych uczniów, tak jakby zdobywanie laurów było najwyższym celem edukacji - mówił w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel. Renata Kim z "Newsweeka" uspokajała, że testy i klasyfikacje nie są najważniejsze w szkolnictwie. - Ale bardzo długo czekaliśmy na to, żeby w rankingu PISA zająć jakieś przyzwoite miejsce. Po latach posuchy i oglądania się na Finów, Chińczyków, Koreańczyków, mamy ewidentny sukces. Jesteśmy świetni na teście matematycznym, nieźle radzimy sobie z czytaniem, rozumieniem tekstu - wskazywała dziennikarka.

"Wyścig szczurów zaczyna się wcześniej"

Wróbel zastanawiał się, czy wyniki testów PISA są argumentem za pozostawieniem gimnazjów. - Są potwierdzeniem tego, że nie warto rozwiązywać gimnazjów - przyznała Kim. - To nie czas, by negować całą reformę. Możemy ją ulepszać. Wszyscy eksperci mówią, że wyniki badań PISA wynikają właśnie ze zmienionej podstawy programowej w gimnazjum - zaznaczyła.

Paweł Soloch z Instytutu Sobieskiego wskazywał, że gimnazja rozbiły więzi koleżeńskie młodych ludzi. W liceach koncentrują się oni już nie na nawiązywaniu kontaktów z innymi, ale na maturach. - Ten wyścig szczurów zaczyna się wcześniej, niż to było za dawnych czasów - zaznaczył. I zaproponował, aby szkoły zorganizować nie w systemie 6+3+3 lata, ale 6+6 lat. - Istotne jest to, żeby nie było trzech szczebli. Bo oprócz testów liczy się też wychowanie do życia w społeczeństwie - podkreślił.

Gonić Azjatów? "To pułapka"

Jednak to testy pozostają najbardziej miarodajną oceną efektywności szkolnictwa. - Nasze zadanie teraz to gonić Azjatów. W Europie nie mamy już się z kim ścigać - mówił kilka dni temu w Radiu TOK FM prof. Zbigniew Marciniak z zespołu PISA Polska.

Andrzej Talaga z "Rzeczpospolitej" przestrzegał jednak w Poranku Radia TOK FM, że pogoń za wynikami Azjatów może być błędem. Przypomniał, że w tamtej kulturze stawia się na dobre wyniki testów kosztem innowacyjności i kreatywności. A "nadedukacja" wiele kosztuje młodych ludzi. - Pójście w kierunku społeczeństwa testozdawalnego zamiast po prostu wykształconego to pułapka - zaznaczył.

Więcej o: