Antyterroryści biją dwa razy. Za skatowanie mężczyzny na komendzie nie odpowiedzą

Policjanci najpierw poturbowali zatrzymanego mężczyznę na parkingu - i za to staną przed sądem. Za skatowanie go w komendzie już nie, bo inni policjanci zeznali, że nic nie słyszeli. Prokuratura w Szamotułach umorzyła właśnie śledztwo w sprawie pobicia w komendzie Łukasza Rafałki, poznaniaka zatrzymanego przez policję w czerwcu 2012 r. - czytamy w ?Gazecie Wyborczej?.
Podczas Euro 2012 w jednym z klubów na poznańskim Starym Rynku bawili się antyterroryści z Łodzi ściągnięci do ochrony imprezy. Byli w cywilu, po służbie, gdy zaatakowała ich grupa mężczyzn. Jeden z pobitych policjantów wskazał potem na Rafałkę, którego zdjęcie, jako świadka w innej sprawie, figurowało w policyjnym albumie.

Po rozpoznaniu antyterroryści zgarnęli Rafałkę na jednym z parkingów w Poznaniu, zawieźli do komendy wojewódzkiej. Na korytarzu był bity i kopany po jądrach. Gdy mdlał, policjanci polewali go wodą - opowiadał Rafałko. Funkcjonariusze zdarli z niego koszulkę, którą potem wycierali mu krew z twarzy. Koszulka zaginęła.

Dzień po zatrzymaniu Rafałko wyszedł na wolność, bo okazało się, że jest niewinny. Gdy grupa napastników zaatakowała antyterrorystów, był w domu z sześcioletnią córką. A policjant, który na niego wskazał, po prostu się pomylił.

Cały tekst w "Gazecie Wyborczej".

Więcej o: