Bruksela grozi Wielkiej Brytanii wyrzuceniem z Unii Europejskiej

Jeżeli Wielka Brytania chce wystąpić ze wspólnego rynku, powinna się nad tym zastanowić - ostrzega unijna komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding.
Unia Europejska ostro reaguje na zapowiedziane przez Davida Camerona zaostrzenie przepisów imigracyjnych. - Jeżeli Wielka Brytania ma zamiar wystąpić ze wspólnego rynku, musi to powiedzieć - stwierdziła na łamach "Die Welt" (29.11) Viviane Reding, unijna komisarz sprawiedliwości i wiceprzewodnicząca KE. - Prawo do swobody przemieszczania się nie podlega negocjacjom, tak długo, jak długo Wielka Brytania jest członkiem Unii Europejskiej i wspólnego rynku - dodała Reding.

Unijna komisarz wskazała, że wspólny rynek i prawo do swobodnego przemieszczania się i pobytu obywateli UE na terytorium państw członkowskich są nierozłączne. - Kto korzysta na naszym rynku ze swobody usług, przepływu towarów i kapitału, musi akceptować także swobodę poruszania się obywateli unijnych - powiedziała Reding.

Swoboda przepływu towarów i osób

Jeżeli Wielka Brytania chce zostać częścią wspólnego rynku, nadal muszą w niej obowiązywać zasady swobodnego przepływu osób, towarów, usług i kapitału. - Swobody te są sednem Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską i Komisja Europejska będzie je rygorystycznie forsować - zapowiedziała luksemburska komisarz zwana Żelazną Damą Unii Europejskiej.

W podobnie ostrym tonie zareagowała na propozycje Camerona unijna komisarz spraw wewnętrznych, Cecilia Malmström. "Prawo do swobodnego przemieszczania się jest fundamentalnym prawem obywateli UE, którego KE będzie broniła", z oburzeniem skomentowała wypowiedzi brytyjskiego premiera.

David Cameron ogłosił, że zamierza zaostrzyć przepisy umożliwiające imigrantom z UE pobyt i pracę na Wyspach. Jedna z propozycji mówi o deportacji imigrantów przyłapanych na żebraninie, albo nocujących pod gołym niebem. Ograniczony miałby też zostać ich dostęp do świadczeń socjalnych.

Problemem jest nastawienie Brytyjczyków

Mimo oburzenia UE zamierza szczegółowo rozpatrzyć propozycje brytyjskiego rządu. Cameron już wiosną zapowiedział, że Wielka Brytania chce od nowa negocjować prawo do swobodnego dostępu do rynku pracy. Jak przyznał w wywiadzie dla "Financial Times", chodzi przede wszystkim o imigrantów z Bułgarii i Rumunii, którzy od 1 stycznia 2014, po upłynięciu siedmioletniego okresu przejściowego, będą mieli dostęp do rynku pracy na terenie całej UE.

Zdaniem politologa, Alexa Lazarowicza, Wielka Brytania ma marne szanse na przeforsowanie swoich żądań. Zmiana obowiązujących przepisów musiałaby dotyczyć wszystkich obywateli UE. - Nie sądzę, żeby tak jak Wielka Brytania myślały inne kraje unijne. Słowa Camerona były skierowane raczej do odbiorców we własnym kraju - mówi politolog w rozmowie z Deutsche Welle.

Także Brytyjka, Liz Collett z "Migration Policy Europe" uważa, że Cameron prowadzi już walkę wyborczą. Mimo pozornych szczegółów jego propozycje są dość ogólne, a charakterystyczne są drastyczne słowa krytyki skierowane do poprzedniego rządu: popełnione przezeń "monumentalne błędy", "ogromna imigracja". - W rzeczywistości są dowody potwierdzające, że Wielka Brytania w znacznym stopniu skorzystała na swobodnym przepływie osób i towarów - stwierdza Collett.

Ten drastyczny język jest wyrazem negatywnego tonu dyskusji prowadzonej obecnie w Wielkiej Brytanii, tłumaczy Collett w rozmowie z "Deutsche Welle". W znacznym stopniu za atmosferę odpowiedzialna jest eurosceptyczna partia UKIP. - Powstała mieszanka, na którą złożyły się krzykliwe głosy UKIP, mediów i trującej kombinacji eurosceptyków i cieszących się właśnie koniunkturą przeciwników imigracji - uważa Collett, której zdaniem problem nie dotyczy tylko unijnej swobody przemieszczania się, bo nastawienie do imigrantów w Wielkiej Brytanii jest obecnie negatywne od podstaw.

Strach przed turystyką socjalną

Inne kraje unijne nie myślą wprawdzie o tak restrykcyjnych krokach, jak Wielka Brytania, ale obawy przed migracją ze wschodu na zachód i na północ, rosną. Wiosną br. ministrowie spraw wewnętrznych Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii i Austrii ostrzegali przed wzrastającym nadużywaniem świadczeń socjalnych. Komisja Europejska obiecała zajęcie się sprawą, gdyby obawy przed "masową" turystyką socjalną miały okazać się uzasadnione. Dowodów żadne z państw - autorów listu, jak dotąd nie przedstawiło.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''