Gender w szkole? "Nauczyciele się boją. Uczyła o równości, a nagle słyszy, że jest diabłem wcielonym"

- Dochodzą do nas informacje, że księża z ambony mówią o nauczycielkach, które uczą o równości płci. I taką nauczycielkę, co akurat jest w kościele, oblewa zimny pot. Ona tylko mówiła, żeby chłopcy nie ciągnęli dziewczynek za włosy, a okazuje się, że jest diabłem wcielonym, bo uczy o gender - mówiła w radiu TOK FM Dorota Obidniak ze Związku Nauczycielstwa Polskiego.
O kontrowersjach wokół pojęcia "gender" oraz o tym, jak szkoły realizują założenia programowe dotyczące nauczania o równości, rozmawiały w audycji "Post Factum" Joanna Piotrowska z Feminoteki oraz Dorota Obidniak ze Związku Nauczycielstwa Polskiego.

"Ale co to jest ten gender"

- Mówiąc o gender, niektórzy świadomie wprowadzają ludzi w błąd. Ale jest też bardzo wielu, którzy powtarzają to słowo, zupełnie go nie rozumiejąc - mówiła Dorota Obidniak z ZNP. Opowiadała, że sama przekonała się o tym, jak powszechne jest niezrozumienie tego terminu.

- Kilka lat pracowaliśmy z ZNP nad "Deklaracją etyki zawodowej" i rozesłaliśmy nauczycielom ankietę dotyczącą treści tej deklaracji. Miała sprawdzić, czy nauczyciele rozumieją zapisy deklaracji, czy byliby w stanie zastosować jej zalecenia w praktyce. Pytaliśmy też nauczycieli, czy według nich w deklaracji znajdują odpowiednie odbicie kwestie genderowe i równościowe. I wtedy okazało się, że tego pojęcia nikt nie rozumie. Rozdzwoniły się telefony: "Ale powiedzcie nam, co to jest ten gender". Moim zdaniem, w wielu miejscach, tak jest do tej pory - mówi Obidniak.

Innego zdania była Joanna Piotrowska z Feminoteki. - To, co jest najgorsze w atakach na gender, to to, że ci ludzie, jak np. radny PiS z Lublina, doskonale wiedzą o czym mówią, wiedzą, że chodzi o równość płci, i doskonale rozumieją, na czym ona polega. Ale po prostu się jej boją. I krytyczne wypowiedzi o "ideologii gender" wynikają właśnie z bardzo silnych lęków przed równością, lęków czysto seksistowskich czy mizoginicznych - przekonywała Piotrowska.

Krytyka i presja otoczenia

- Ale czego tak boją się rodzice, nauczyciele czy dyrektorzy szkół? - dopytywała prowadząca program Agata Kowalska. Dorota Obidniak przekonywała, że nauczyciele najbardziej obawiają się "krytyki i presji otoczenia". Mówiła, że otrzymywała sygnały, że "księża z ambony mówią o nauczycielkach, które uczą o równości płci". - I taką nauczycielkę, co stoi akurat w kościele, zimny pot oblewa. Bo ona tylko mówiła, żeby chłopcy nie ciągnęli dziewczynek za włosy, a okazuje się, że jest diabłem wcielonym, bo uczy o gender - mówiła Obidniak. - A przecież szkoły i przedszkola podstawą programową są zobligowane do tego, by uczyć o szacunku i równym traktowaniu każdego bez względu na płeć, kolor skóry itd. - podsumowała Obidniak.