"Głosy Komitetu Politycznego na Macierewicza to zbiorowy wizerunek PiS. Tacy też są doradcy Kaczyńskiego"

"Kaczyński musiał docenić Macierewicza, bo bez jego radykalnych wyborców dobrego wyniku nie osiągnie, a kursu do centrum już chyba zaniechał, zwłaszcza po porażce projektu z prof. Glińskim" - pisze w najnowszej "Polityce" Janina Paradowska.
Paradowska komentuje w "Polityce" powołanie przez Radę Polityczną PiS Antoniego Macierewicza do władz partii. W zeszłym tygodniu Macierewicz został nowym wiceprezesem PiS na trzyletnią kadencję.

"To formalność, bo Macierewicz i tak był drugą po Kaczyńskim osobą w partii, a dla części radykalnych środowisk nawet pierwszą. Oto wybór: my Bieńkowską, oni Macierewicza - namiętnie tweetowali działacze Platformy" - komentuje dzisiaj Paradowska.

"Zbiorowy wizerunek PiS"

Zdaniem dziennikarki docenienie Macierewicza musiało nastąpić, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje "radykalnych wyborców" Macierewicza. Bez nich Kaczyński "dobrego wyniku nie osiągnie, a kursu do centrum już chyba zaniechał, zwłaszcza po porażce projektu z prof. Glińskim".

"Ponad 75 proc. głosów Komitetu Politycznego, jakie zebrał kontrowersyjny jednak Macierewicz, to nie tylko wola podporządkowania się liderowi, to także zbiorowy wizerunek PiS" - podkreśla Paradowska. I komentuje, że to pokazuje PiS w całej okazałości: partię narodową, momentami nacjonalistyczną, katolicką, radykalną. "Tacy też są główni polityczni doradcy Kaczyńskiego profesorowie Zybertowicz, Krasnodębski, Fedyszak-Radziejowska, niezmienni ideolodzy IV RP" - dodaje Paradowska.

Więcej o: