Kaczyński? Wie, jaką cenę zapłaci za Macierewicza. Tusk o korupcji? Jak u Orwella. Publicyści po partyjnych zjazdach

- To czytelny sygnał, że wątek smoleński będzie pojawiał się intensywnie - powiedział w Poranku Radia TOK FM Bogusław Chrabota o wejściu Antoniego Macierewicza do kierownictwa PiS. Piotr Zaremba z "W Sieci" mówił natomiast, że wystąpienie Donalda Tuska o korupcji wywołało u niego "orwellowskie wrażenie". Publicyści komentowali sobotnie zjazdy PiS i PO.
W Poranku Radia TOK FM publicyści komentowali sobotnie zjazdy partyjne: konwencję krajową PO i spotkanie Rady Politycznej PiS.

- Niewiele dobrego płynie z konwencji PiS - stwierdził Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej". Publicystę zdziwiło, że Kaczyński nie zdecydował się przedstawić konkretnego programu gospodarczego, choć jeszcze we wrześniu sporo mówił o tym na Forum Ekonomicznym w Krynicy. - Teraz opędził się pozytywnymi ogólnikami, mówiąc o rodzinie i tym podobnych, odkładając prezentację programu na luty. Nie wiadomo, co tam będzie - zaznaczył.

Macierewicz? "Kaczyński doskonale wie, jaką cenę za to zapłaci"

O wiele większe zainteresowanie mediów wzbudziła jednak nominacja Antoniego Macierewicza na wiceprezesa PiS. - To czytelny sygnał, że wątek smoleński będzie pojawiał się intensywnie - ocenił Chrabota. Jego zdaniem może to zniechęcić do PiS mniej radykalnych wyborców. Jednak Macierewicz może być częścią większej układanki. - Rozumiem to tak, że jak kiedyś prawym skrzydłem PiS był Marek Jurek, a lewym Paweł Kowal, dziś Kaczyński próbuje odbudować tę architekturę, ale przy użyciu innych nazwisk. Jeśli jednak Macierewicz miałby zastąpić Marka Jurka, to jest to nieporozumienie - stwierdził publicysta.

Macierewicz został nowym wiceprezesem PiS. Błaszczak: Cieszę się, to człowiek wybitny >>>

- Patrząc z dystansu, wydaje nam się, że politycy podejmują decyzje głęboko przemyślane, po zimnej kalkulacji - mówił Piotr Kraśko, szef "Wiadomości" TVP. - Jednak prezes PiS podejmuje czasem decyzje, kierując się czysto ludzkimi względami - wskazywał, zauważając, że Kaczyński musi cenić Macierewicza za zaangażowanie w sprawę katastrofy smoleńskiej. - Więc jak się powiedziało "a", to trzeba powiedzieć "b". To była jedna z głównych motywacji. Kaczyński jest na tyle przenikliwym politykiem, że doskonale wie, jaką cenę za to zapłaci. Ryzyko jest takie, że buduje konstrukcję, która jest bardzo stabilna do szóstego piętra, ale nie da się wybudować siódmego i ósmego - wyjaśniał Kraśko, obrazując sondażowe konsekwencje tej decyzji.

Narodowcy nie uznają Kaczyńskiego. Kto może być ich wodzem? Macierewicz >>>

Tusk na konwencji krajowej. "Znów bez szczegółów"

Na krajowej konwencji PO premier przedstawił priorytety rządu na najbliższe dwa lata. - Znowu nie padły żadne szczegóły. Tusk zapowiedział, że Polska w ciągu najbliższych parunastu lat stanie się najbardziej konkurencyjną gospodarką w UE. Bardzo bym sobie tego życzył, ale nie widzę instrumentów, które by do tego prowadziły - nie krył sceptycyzmu Chrabota.

Kraśko zauważył natomiast, że Tusk po raz kolejny odnosił się do zarzutów braku "wielkich projektów wielkich reform". - Podczas drugiego exposé mówił: "nie jestem od romantycznych wizji". Teraz znów do tego wracał - wskazał Kraśko.

- Tusk mówił, że nie chodzi tylko o ciepłą wodę w kranie, ale o zarządzanie projektami. To rzeczywiście jest ogromna różnica w naszej polityce. Jacek Żakowski napisał kiedyś, że postpolityka polega na zarządzaniu projektami, że nie ma jednej wielkiej ideologii, nie można nazwać premiera liberałem lub konserwatystą, którego decyzje można przewidzieć z jakiegoś klucza. Kaczyński i inni politycy uważają, że jest jakaś idea, która to porządkuje, idea, która powinna kierować politykiem. Tusk uważa, że nie ma takiego klucza, poza ogólną wiarą w wolny rynek - tłumaczył Kraśko.

Zdaniem szefa "Wiadomości" żal wyborców do premiera nie wynika jednak z braku romantycznych wizji. - Nie chodzi o kulawo-romantyczną wizję, którą na upartego będziemy realizować. Ludzie chcą wiedzieć, że jest jakiś plan: wybuduję drogi, stworzę podstawy przemysłu, zmienię edukację, postawię na to i tamto. Mam na to dwa lata. Nie zrobię tego, zmienicie rząd - mówił.

"W sprawie korupcji koledzy mogą liczyć na solidarność"

Piotr Zaremba, publicysta "W Sieci", skupił się na wątku korupcyjnym. - Ten fragment wystąpienia premiera wywołał u mnie dziwne, orwellowskie wrażenie - stwierdził. - Z jednej strony grobowym głosem mówi się, żeby politycy PO się strzegli, a z drugiej Nowak na sali jest fetowany, oklaskiwany przez tego samego Tuska. Nie mówię, żeby Nowaka potępiać. Ale Hofman na Radzie Politycznej PiS się nie zjawił - wskazywał, mówiąc o mających problemy w związku z nieprawidłowościami w oświadczeniach majątkowych byłym już ministrze Sławomirze Nowaku i byłym rzeczniku PiS Adamie Hofmanie.

Zaremba przyznał, że także Hofman był chwalony na Radzie Krajowej PiS. Za to, że złożył funkcję. - Nawet, jeśli to jest obłuda, sposób załatwienia sprawy jest różny. Ta hipokryzja jest świadectwem stosowania się do standardów - wskazywał. Stwierdził też, że "razi go" wypowiedź Agnieszki Pomaski, która miała stwierdzić, że "region gdański stoi murem za Nowakiem".

- Jest pewna niekonsekwencja w retoryce przeciwko korupcji a tym, co widzieliśmy na ekranie. Tłumaczę to w jeden sposób. To sygnał do kolegów partyjnych, że mimo wszystko mogą liczyć na solidarność - zakończył Zaremba.