Kluzik-Rostkowska wprowadzi 6-latki do szkół, choć dwa lata temu krytykowała reformę. Co mówiła? [PRZYPOMINAMY]

- Szkoły nie są przystosowane na przyjęcie sześciolatków. I raczej nie będą - mówiła w 2008 roku Joanna Kluzik-Rostkowska, nowa minister edukacji. To samo powtarzała jeszcze w 2011 roku. Dziś ma dokończyć reformę, którą sama krytykowała. - Specjalnie bym się temu nie dziwił. To nie jest tak, że znamy ją ze szczególnej trwałości poglądów - przyznał w Radiu TOK FM Marcin Celiński z ?Liberte!?.
Nowym ministrem edukacji w rządzie Donalda Tuska została Joanna Kluzik-Rostkowska. - Byłoby dobrze, gdyby się udało to, co zaczęły obie moje poprzedniczki, czyli doprowadzić do szczęśliwego końca kwestię pójścia 6-latków do szkół - zapowiedziała zaraz po przedstawieniu jej przez premiera.

Sześciolatek i pisuar. PJN: Jesteśmy przeciw reformie

Rafał Kalukin, dziennikarz "Newsweeka", zauważył jednak w Radiu TOK FM, że Kluzik-Rostkowska jako szefowa Polska Jest Najważniejsza nie podchodziła do pomysłu wysyłania sześciolatków do szkół z entuzjazmem. - Jeszcze w lipcu 2011 roku PJN chciał wyprowadzać sześciolatki ze szkół - powiedział prowadzący audycję "Połączenie" Jakub Janiszewski. Partia wypuściła wtedy serię spotów, wśród których jeden krytykował właśnie reformę dotyczącą sześciolatków. Na nagraniu mały chłopiec z plecakiem wchodzi do szkolnej toalety, jednak... nie może dosięgnąć do pisuaru. "Jesteśmy przeciwko posyłaniu sześciolatków do szkół" - mówi lektor.



Spot został upubliczniony w sierpniu 2011 roku. Wtedy kiedy Kluzik-Rostkowska odeszła już z partii i zapisała się do Platformy Obywatelskiej. Czy to alibi? Nie do końca.

"Reforma? Zacznijmy ją od fundamentów, a nie od komina"

Jeszcze w grudniu 2008 roku Kluzik-Rostkowska mówiła: - Szkoły nie są przystosowane na przyjęcie sześciolatków. I raczej nie będą i mówią to otwarcie samorządy, które w budżetach na przyszły rok nie uwzględniły przystosowania szkół. (...) Dobrze, że przesuwamy granicę edukacji w dół i tym samym wyrównujemy szansę dzieci, ale nie można tego robić bez przygotowania. (...) Jeżeli chcemy robić reformę, zacznijmy ją od fundamentów, a nie od komina - podkreślała w rozmowie z portalem Money.pl.

Podobnie mówiła trzy lata później, we wrześniu 2011 roku w Radiu ZET: - Od samego początku miałam głębokie przekonanie, że sześciolatki dzisiaj, w Polsce w 2011, 12, 13 roku są przygotowane do tego, żeby być w pierwszej klasie, natomiast od samego początku miałam uwagę do tej reformy, że ona jest budowana od dymu z komina - podkreślała.

"Od 2011 zaszło trochę zmian"

Czy Kluzik-Rostkowska przyszła więc do rządu dobudować rzeczony komin do dymu, który od dawna unosi się nad reformą? - Przez te dwa lata, które minęły, nie możemy powiedzieć, żeby problem z adaptacją sześciolatków w szkołach się rozwiązał - zaznaczył Kalukin. Dziennikarz daleki był jednak od krytykowania nowej minister.

- Nie zauważyliście, że od 2011 z panią Kluzik-Rostkowską było troszkę zmian - zaznaczył Marcin Celiński z "Liberte!". - Tutaj też zaszła pewna zmiana i ja bym się specjalnie temu nie dziwił. To nie jest tak, że znamy ją ze szczególnej trwałości poglądów. Pewnie będzie realizować politykę taką, jaka została przyjęta - skwitował publicysta.