Środa ocenia ministerstwa: "Po co rozbudowane MON? Zamiast MSW - oddziały samoobrony przed kibolstwem..."

"W sprawach bardziej technicznych i bez pomocy starożytnych radziłabym premierowi ograniczenie liczby ministerstw. Zasługi wybrańców można nagradzać wysokim miejscem na liście kandydatów w nadchodzących wyborach, a niekoniecznie ministerstwem" - pisze we "Wprost" prof. Magdalena Środa.
Prof. Środa w najnowszym wydaniu "Wprost" odnosi się do zapowiedzi Donalda Tuska dotyczącej rekonstrukcji rządu. Zdaniem Środy "PO przypomina dzisiaj duże martwe ciało, które potrzebuje elektrowstrząsów, by ożyć". Etyczka podpowiada więc, co można zrobić z istniejącymi resortami.

I jej zdaniem - przede wszystkim należy je redukować. Np. nie dając ministerstw "w nagrodę". "Dzięki temu jeden resort (cyfryzacji) rozwiąże się wkrótce sam, bo minister, dla którego ministerstwo zostało powołane, wyjedzie do Brukseli" - komentuje Środa.

A co z innymi?

Felietonistka poddaje w wątpliwość sens działania niektórych resortów. "Nie rozumiem na przykład, po co nam takie rozbudowane ministerstwo obrony w czasach, gdy nie mamy się przed kim bronić. Znacznie pilniejsza jest dziś obrona przed roszczeniami tego resortu niż roztrwanianie publicznych pieniędzy na 'modernizację armii'" - ocenia.

Podobnie z MSW. Środa, rozczarowana działaniami ministerstwa Bartłomieja Sienkiewicza, rozważa nawet, czy nie lepiej powołać "oddziały samoobrony przed narodowym kibolstwem", niż liczyć na działanie tego resortu. "Edukację, szkolnictwo wyższe i sport można połączyć w jeden resort. Taniej, efektywniej, rozsądniej. Za to radykalnie należy rozdzielić Ministerstwo Rolnictwa od PSL" - postuluje Środa.

Cały komentarz w najnowszym wydaniu "Wprost".