Zdelegalizować ONR i MW? Prof. Rychard: Jeśli działają zgodnie z konstytucją, zmieńmy konstytucję

- Szkoda, że tylko Unia Pracy. Szkoda, że dopiero teraz - mówi prof. Andrzej Rychard, socjolog z SWPS i PAN, o wniosku o delegalizację ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Jego zdaniem dyskusja po Marszu Niepodległości poszła w złym kierunku. - Przesunięto optykę z kontekstu politycznego i ideologicznego na wydarzenia chuligańskie. To zwalcza może objawy, ale nie przyczyny - zaznacza socjolog.
Unia Pracy poinformowała, że złożyła w prokuraturze wniosek o delegalizację Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego. Tymczasem już w środę na antenie Radia TOK FM prof. Andrzej Rychard, socjolog z SWPS i PAN, wskazywał, że należy poważnie rozważyć taki właśnie ruch.

"Roztrząsanie, ilu postawić policjantów, problemu nie rozwiąże"

- Szkoda, że tylko Unia Pracy. Szkoda, że dopiero teraz - komentuje dziś w rozmowie z Tokfm.pl prof. Rychard. - Należy zbadać zgodność tych ugrupowań z regulacjami konstytucyjnymi. To zadanie dla prawników - podkreśla. Jego zdaniem powinien powstać szeroki front zwolenników delegalizacji skrajnie prawicowych organizacji. - Ja tego nie przesądzam, patrzę na to z punktu widzenia zgodności z konstytucją. Gdyby się okazało, że one tej konstytucji nie naruszają, to bym się zastanowił, czy także pewne elementy konstytucji nie wymagałyby zmiany. Po to, aby tego typu organizmy polityczne nie miały racji legalnego bytu w naszym państwie - wskazuje socjolog.

Bo o delegalizacji ONR i MW mówi się w listopadzie od kilku lat, kiedy tylko opadnie kurz po kolejnych burdach. - Tak długo się nie będzie nic zmieniało, jak długo sprawę będziemy widzieć wyłącznie w perspektywie wydarzeń porządkowo-chuligańskich i całą dyskusję sprowadzać do tego, czy policja stała 500 metrów za blisko, czy za daleko - podkreśla prof. Rychard. - To jest perspektywa bardzo wygodna dla wszelkich władz i cierpi na tym tylko policja, która jest najmniej winna, bo działa tak, jak jej kazano. To przesuwa optykę z kontekstu politycznego i ideologicznego na wydarzenia chuligańskie. One miały taki aspekt, ale nie można tego w ten sposób redukować. Roztrząsanie, ilu postawić policjantów, problemu nie rozwiąże. To zwalcza może objawy, ale nie przyczyny - zaznacza socjolog.

"Samo ich istnienie narusza powagę państwa"

- Organizacje odwołujące się do ideologii i praktyk faszystowskich, totalitarnych, zgodnie z konstytucją nie mają prawa funkcjonować. Powinniśmy pilnować konstytucji. A pytania, dlaczego mielibyśmy konstytucji pilnować, zadawać chyba nie trzeba - wskazuje prof. Rychard. Warto je jednak zadać, skoro te organizacje działają od lat.

- Co rusz narzekamy, że nie ma szacunku dla państwa. Jeśli się niszczy budkę policyjną polskiego policjanta, jak to ktoś przytomnie zauważył, to nie jest atak na obcą ambasadę, ale na polskie państwo. Jeśli się znieważa polskiego policjanta, to jest to atak na polskie państwo. I te rzeczy trzeba widzieć w bezpośrednim związku. Ktoś był ośmielony do tego ataku, bo być może kuszą go swoimi hasłami organizacje, których samo istnienie narusza powagę państwa - wyjaśnia prof. Rychard.

"Jest taki mit, że oni to wszystko robią z biedy i bezrobocia"

Czy faktycznie uda się wykazać niezgodność działania ONR czy MW z konstytucją? - Jeśli nie spróbujemy, nie będziemy wiedzieli - zaznacza socjolog. I przekonuje, że dowody narzucają się same. - Trzeba powchodzić na te strony internetowe, poczytać, co tam jest napisane, a momentami są to rzeczy zatrważające. Trzeba zobaczyć, w jak sprytny sposób te strony się zmieniały w ostatnich latach. W zręczny sposób usiłują oni uciec od pewnych oskarżeń, ale istota pozostaje bez zmian. Jednym z przykładów jest to, że do niedawna na stronie ONR zamieszczone były fragmenty deklaracji ideowej ONR z 1934, mówiące, że Żyd nie może być obywatelem państwa polskiego. To pokazuje źródło ideowe danej organizacji. Należy się temu przyjrzeć - podkreśla nasz rozmówca.

- Nie twierdzę, że delegalizacja jest rozwiązaniem wszystkiego i całkowicie - zastrzega prof. Rychard. - Nie chcę też uczestniczyć w dyskusji, czy po delegalizacji ci ludzie przestaną być bezrobotni. Bo jest taki mit, że oni to wszystko robią z biedy i bezrobocia, co też wymaga sprawdzenia empirycznego - dodaje. I "samokrytycznie" przyznaje, że to zadanie dla socjologów. - Chcę powiedzieć tylko tyle, że bez poważnej dyskusji na temat delegalizacji na pewno niczego się nie rozwiąże. To warunek konieczny, co nie znaczy, że wystarczający - kwituje.

Więcej o: