Dorn: Będę bronił policji po Marszu Niepodległości. Brak obstawy? Decyzja polityczna

- Za to, że w poniedziałek doszło do burd, odpowiada nie policja, a czynniki polityczne - mówił w Poranku Radia TOK FM Ludwik Dorn, były szef MSWiA. - Pan minister Sienkiewicz zaczyna być groteskowy w swoich wyjaśnieniach - dodał poseł Solidarnej Polski.
- Za to, że w poniedziałek doszło do burd, odpowiada nie policja, a czynniki polityczne - stwierdził w Poranku Radia TOK FM Ludwik Dorn, poseł Solidarnej Polski i były szef MSWiA.

"Będę bronił policji, ona nie pali się do bezczynności"

Według Dorna zrozumiałe było, że całemu Marszowi Niepodległości nie towarzyszył kordon policji. Jednak decyzja o pozostawieniu bez obstawy placu Zbawiciela czy ul. Skorupki ze squatem wydała się posłowi podejrzana. - Prewencja policji ma ogromne doświadczenie, jeśli chodzi o działanie w takich warunkach. Nie siedzą tam ludzie ociężali umysłowo. Ktoś im to kazał - zaznaczył gość Poranka Radia TOK FM. - Będę bronił policji, ona nie pali się do bezczynności. Była decyzja polityczna, która musiała zapaść na linii MSW - ratusz, którego roli nie doceniamy - komendant stołecznej policji - dodał.

"Nieobecność widocznych sił porządku ośmiela"

Dorn podkreślał, że zawierzenie ochrony siłom porządkowym marszu było błędem. - Nieobecność widocznych sił porządku ośmiela. A agresywna grupa w skali marszu była nieliczna - zaznaczył.

Parlamentarzystę dziwią też tłumaczenia obecnego szefa MSW, który mówił m.in. o "ideowych dzieciach PiS". - Pan minister Sienkiewicz zaczyna być groteskowy w swoich wyjaśnieniach - skwitował Dorn.

Więcej o: