Sienkiewicz o ataku na ambasadę Rosji: Barbarzyństwo. Nikt nie był w stanie przewidzieć takiego zdziczenia

- Od 24 lat niepodległej Polski, gdzie przed ambasadami przewinęły się różne manifestacje, pierwszy raz mamy do czynienia z fizycznym atakiem na terytorium obcej placówki dyplomatycznej. Tego barbarzyństwa do tej pory nie było. Nikt nie był w stanie przewidzieć, że mamy do czynienia z takim zdziczeniem - komentował w radiowej ?Jedynce? wczorajszy atak na ambasadę Rosji szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.
- Niestety, organizatorzy marszu nie zapanowali nad własnymi szeregami, doszło do serii burd, incydentów. Badamy w tej chwili, czy wszystkie incydenty były należycie gaszone. Niestety mieliśmy do czynienia z kolejnym Świętem Niepodległości zepsutym przez bandytów - powiedział Sienkiewicz, komentując wczorajszy masz. - Mamy 12 rannych policjantów, z czego paru musiało zostać w szpitalu. Zatrzymanych jest około 60 osób, w tym także osoby podejrzewane o spowodowanie najpoważniejszych incydentów - dodał.

Pytany o to, czy decyzja o delegalizacji marszu była właściwa i podjęta w porę, szef MSW zaznaczył: - W pewnym momencie służby organizatora przestały się kontaktować z policją, to znaczy nie odbierały telefonów. To był moment, w którym właściwie już nie było złudzeń, że trzeba zadecydować o delegalizacji tej manifestacji.

Szef MSW: PiS przestraszył się własnych dzieci i uciekł do Krakowa

Komentując atak chuliganów na rosyjską ambasadę, Sienkiewicz stwierdził: - Od 24 lat niepodległej Polski, gdzie przed ambasadami przewinęły się różne rodzaje manifestacji, pierwszy raz mamy do czynienia z fizycznym atakiem na terytorium obcej placówki dyplomatycznej. Tego barbarzyństwa do tej pory nie było. Nikt nie był w stanie przewidzieć, że mamy do czynienia z takim zdziczeniem i przekroczeniem wszelkich norm cywilizacyjnych, bo do tego to się sprowadza. To jest incydent niezwykle bolesny, przykry dla naszego kraju. To przecież nie jest pierwsza manifestacja pod ambasadą rosyjską.

Szef MSW zaznaczył ponadto: - Środowiska PiS-u przez lata hodowały tzw. patriotów stadionowych, wychwalając ich miłość do ojczyzny, próbując wytłumaczyć Polakom, że to są szczególnie przejęci Polską młodzi ludzie, którzy muszą znaleźć ujście dla swojego patriotyzmu. Kiedy się okazało, że mamy do czynienia z bandyterką, PiS po prostu uciekł do Krakowa. Przestraszyli się trochę własnych dzieci.

Konsekwencje personalne za akcję pod tęczą?

Zdaniem Sienkiewicza, ogólnie policja działała sprawnie w trakcie Marszu Niepodległości, ale zdarzały się incydenty, które trzeba zbadać. M.in. chodzi o spalenie tęczy i rezygnację strażaków z akcji jej gaszenia. - Były fragmenty [marszu - red.] i niewątpliwie należy do nich plac Zbawiciela, gdzie ta reakcja może była za późno. W tej chwili analizujemy to, kto tam popełnił błąd i dlaczego. Jeśli się okaże, że ktoś nie dopełnił obowiązków, być może będzie trzeba wyciągnąć konsekwencje personalne - powiedział szef MSW.

SPALONA TĘCZA, POŻAR NA TERENIE AMBASADY - ZOBACZ ZDJĘCIA Z MARSZU >>

Bilans po wczorajszym Marszu Niepodległości 11 listopada

72 zatrzymanych, 12 rannych policjantów, spalone samochody i tęcza na pl. Zbawiciela, zdewastowane ulice, zaatakowane dwa squaty, i podpalona budka strażnicza w ambasadzie Rosji. Tak w skrócie przedstawia się bilans zorganizowanego przez środowiska narodowej prawicy Marszu Niepodległości 11 listopada. Święto Niepodległości zamieniło się w zadymę. Przeczytaj naszą dzisiejszą relację na żywo, w której znajdziesz m.in. komentarze do wczorajszych wydarzeń >> Przeczytaj naszą dzisiejszą relację na żywo, w której znajdziesz m.in. komentarze do wczorajszych wydarzeń >>



Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>