Dziennikarka z Dominikany: Prokuratorzy są przekonani, że niektóre zdjęcia zrobiono w domu ks. Gila

- Prokuratorzy byli w stanie wskazać przynajmniej dwa zdjęcia, co do których są przekonani, że zostały zrobione pokoju i łazience domu ks. Gila w Juncalito - mówiła w TVN24 dominikańska dziennikarka Alicia Ortega. Stwierdziła też, że śledczy podejrzewają, że ks. Gil mógł być zamieszany w handel dziecięcą pornografią.
Dominikańska dziennikarka stwierdziła w rozmowie dla TVN24, że "otoczenie zdjęć" miało pozwolić dominikańskim oskarżycielom dojść do wniosku, że zdjęcia znalezione w komputerze ks. Gila zostały zrobione w jego domu. Przekonuje, że na niektórych z nich widać dzieci w sytuacjach obciążających Polaka. Jednak śledczy nie byli w stanie stwierdzić, czy na tych materiałach było widać księdza Gila.

Przeglądający materiały prokuratorzy nie mieli łatwego zadania. Na komputerze księdza miało znajdować się 87 tys. zdjęć i nagrań. - Nie wszystkie to zdjęcia dzieci, ale były takie, gdzie widać dzieci uprawiające seks z dorosłymi - stwierdziła Ortega.

Materiały dowodowe już w Polsce

Od końca września Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia seksualnego wykorzystywania dzieci przez dwóch polskich duchownych: ks. Wojciecha Gila i abp. Józefa Wesołowskiego. Za pedofilię grozi w Polsce do 12 lat więzienia. Drugim wątkiem postępowania jest przestępstwo utrwalania treści pornograficznych z dziećmi (zagrożone pozbawieniem wolności do 10 lat).

Kilka dni temu Prokuratura Generalna poinformowała, że otrzymała dokumenty z Dominikany w tej sprawie. Materiały dowodowe to 650 kart, i dysk twardy. Wszelkie treści zapisane sa w języku hiszpańskim. - Aby poznać zawartość dokumentów, musimy je przetłumaczyć - ogłosiła na popołudniowej konferencji Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Dopiero potem zapadnie decyzja, czy ks. Wojciechowi Gilowi zostaną przedstawione zarzuty.

Dominikana zwróciła się z prośbą do Interpolu o pomoc w poszukiwaniu ks. Gila. Polska policja ustaliła, że ksiądz przebywa w rodzinnej miejscowości koło Krakowa. Nie został zatrzymany. W publicznych wypowiedziach mówił, że jest niewinny i padł ofiarą prowokacji dominikańskich gangów narkotykowych, które zwalczał. Polski z Dominikaną nie łączy umowa o współpracy prawnej czy ekstradycji.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>