Głosowanie ws. 6-latków - najważniejszy test dla koalicji od lat. "Posłowie PSL byli poddawani nieuczciwej kampanii lobbingowej"

Dziś w Sejmie jedno z najważniejszych głosowań w historii koalicji. Zakulisowa walka trwała do ostatniej chwili. "Politycy PSL poddawani byli bardzo intensywnej kampanii lobbingowej, która miała ich przekonać, by poparli wniosek o referendum ws. sześciolatków. Były wizyty w biurach, wprowadzanie w błąd..." - mówi nam poseł PSL. Platforma jest jednak spokojna.
Michał Kolanko* - dziennikarz polityczny, współzałożyciel serwisu 300polityka.pl - teraz w Gazeta.pl! Michał będzie dla was pisał o polityce od kuchni, będzie relacjonował i komentował najciekawsze momenty nadchodzących kampanii wyborczych



Stawka jest duża. Porażka koalicji miałaby przede wszystkim wymiar psychologiczny. Byłaby ciosem dla systemu, który działa od 2007 roku. Klub PSL zarządził wczoraj na wieczornym posiedzeniu dyscyplinę w głosowaniu. Za referendum opowiada się cała opozycja, ale jak przekonują politycy PO, nie uda się jej osiągnąć dziś sukcesu.

Gra mobilizacyjna

Sejmowa arytmetyka działa na niekorzyść wnioskodawców i opozycji. Nieobecność nawet jednego czy dwóch posłów popierających wniosek może zdecydować o wyniku. Opozycja i posłowie niezrzeszeni muszą bowiem zebrać 231 głosów (przy obecności wszystkich 460 parlamentarzystów na sali). Każdy nieobecny lub wstrzymujący się działa na korzyść PO-PSL.

Oczywiście Platforma także musi zmobilizować wszystkich swoich parlamentarzystów do wzięcia udziału w głosowaniu. W pełnym składzie koalicja PSL-PO ma tylko 232 głosy.

Kluczowa jest rola PSL

Dlatego tak istotna jest rola PSL. Doskonale rozumieli to przedstawiciele wnioskodawców. - Posłowie PSL byli poddawani bardzo intensywnej, nieuczciwej kampanii lobbingowej, która miała ich przekonać, by poprzeć wniosek. Przedstawiciele stowarzyszenia wnioskującego o referendum przychodzili do biur posłów, mówili o 6-latkach, nie wspominając o innych elementach referendum. Posłowie byli wprowadzani w błąd - mówi jeden z polityków PSL.

W tym momencie poparcie referendum deklarują Eugeniusz Kłopotek i Andrzej Dąbrowski. - To może być dla niego decyzja życia - mówił w czwartek rano w Kontrwywiadzie RMF Jan Bury o Kłopotku.

Eugeniusz Kłopotek odmówił nam komentarza w sprawie głosowania. Jeśli ktoś się wyłamie, może zostać usunięty - taki jest dzisiejszy stan gry w PSL.

Manewry ludowców

Już we wtorek klub PSL miał podjąć decyzję o wprowadzeniu dyscypliny, ale na posiedzeniu zabrakło kilku parlamentarzystów. Wynikało to między innymi z tego, że posłowie PSL postanowili sprawdzić, jak wyglądają warunki w szkołach wskazywanych jako przykłady przez wnioskodawców. To był jeden z powodów, dla których decyzja o dyscyplinie została podjęta dopiero w czwartek.

Kolejnym elementem, który w tym tygodniu wzbudził emocje w mediach, było spotkanie koalicyjne, planowane pierwotnie na środowy wieczór. Mówił o tym wicepremier Janusz Piechociński w Salonie Politycznym Trójki. Jednak w środę rano politycy PSL mieli zdecydować na naradzie, że najlepiej będzie, jeśli dyskusja o dalszych planach pracy koalicji, rekonstrukcji rządu odbędzie się jednak po głosowaniu.

- To było częściowo wymuszone presją mediów, które chciały zbudować wrażenie, że głosowanie będzie kwestią wieczornych targów między PO a PSL. W takich warunkach nie można byłoby rozmawiać o istotnych kwestiach - przekonuje Marek Sawicki z PSL.

Krążąca w Sejmie inna wersja wydarzeń jest taka: To premier Tusk postanowił zademonstrować, kto rządzi w koalicji.

Papierek lakmusowy

Przy spodziewanej nieobecności kilku posłów opozycji - mówi się o czterech - przyjęcie wniosku wydaje się mało prawdopodobne. Jednak jeśli zwolennikom referendum zabraknie zaledwie jednego czy dwóch głosów, będzie to sygnał, że od tej pory każde głosowanie - np. w sprawie wotum nieufności dla ministrów - będzie dla koalicji kolejnym testem, a wynik każdego będzie niepewny. - To, co się wydarzy, to dla nich papierek lakmusowy. Jeśli wynik będzie na krawędzi, to Tusk może zdecydować się nawet na wcześniejsze wybory - mówi jeden z polityków opozycji.

W Platformie jednak panuje optymizm co do wyników głosowania, a sprawa nie budzi większych emocji, nawet mimo skomplikowanej sytuacji w PSL. Politycy partii rządzącej są przekonani, że ostatecznie nawet Kłopotek zagłosuje przeciwko referendum. Jednak nie ma wątpliwości, że piątkowe głosowania - także dotyczące finansowania partii politycznych - mogą przesądzić o tym, jak będzie wyglądała polityka przez najbliższe lata.