"Tusk mówił, że jak ktoś chce w PO realizować swój interes, to pomylił salę. Okazuje się, że sam ją pomylił"

"Po ujawnieniu nagrań zakulisowych rozgrywek politycznych kompromitujących Platformę powiało smutkiem jak w nieczynnej kopalni cynku. Dalszy ciąg okazał się jeszcze bardziej żenujący" - pisze w najnowszym wydaniu tygodnika "Polityka" Stanisław Tym.
Tym w swoim felietonie wraca do problemów Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk jeszcze nie tak dawno zapowiadał na listopad "nowe otwarcie", ale wszystko wskazuje na to, że będzie ono przysłonięte problemami partii w związku ze skandalem na Dolnym Śląsku.

"Na razie ożywają wspomnienia. We wrześniu 2010 r. na konwencji krajowej PO Donald Tusk mówił, że skrót PO oznacza także pełną odpowiedzialność. A jeżeli 'ktokolwiek na tej sali - dodał wówczas - w sukcesie PO i zaufaniu ludzi szuka sposobu na realizację własnej ambicji albo interesu, pomylił salę'. Pięknie powiedziane, tylko - jak dziś się okazuje - salę pomylił chyba przemawiający" - wytyka teraz Tym.

"Znamienny symbol PO"

Felietonista podkreśla, że oprócz tego, że Tusk "traci słuch na rzeczywistość", to na dodatek traci... "ostrość widzenia". Tym przypomina logo PO - "kontur Polski, który przedstawia twarz z uśmiechniętą kreską ust". "Tylko ust i niczego więcej. Czyżby ten symbol był aż tak znamienny? Gdy się nie słyszy i nie widzi lawiny trudnych spraw, wtedy rzeczywiście łatwo jest się uśmiechać" - punktuje autor "Polityki".

Cały komentarz w najnowszym wydaniu tygodnika.