Wyznawcy Słońca? "Byli już w Egipcie". Potwór Spaghetti? "Kpina z religii. Na to nie można przymykać oczu"

Urzędnicy zarejestrowali związek Wyznawców Słońca, choć niedawno odmówili tego pastafarianom. - W przypadku Latającego Potwora Spaghetti istnieją obiektywne informacje, że to ruch zainicjowany w celu wykpienia religii - tłumaczy w rozmowie z Tokfm.pl dr Paweł Borecki, prawnik z UW. - Na to departament wyznań nie mógł zamykać oczu - zaznacza.
Jak pisze "Rzeczpospolita", w połowie października Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zarejestrowało nowy związek wyznaniowy: Wyznawców Słońca. Założyła go grupa ekologów ze Szklarskiej Poręby. - Obrzędy mają u nas luźną formę. Można powiedzieć, że najważniejsza jest muzyka i impreza - mówi założyciel nowego wyznania.

Urzędnik MAiC w rozmowie z dziennikiem zaznacza, że rejestracji dokonano na podstawie złożonych przez wnioskodawców dokumentów. Jednak jeszcze w marcu tego roku urzędnicy odrzucili wniosek o rejestrację Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Wówczas formalnie wszystko było w porządku, a podstawą odmowy była ekspertyza religioznawców. Stwierdzili oni, że doktryna pastafarianizmu to "parodia doktryn już istniejących".

"Ruch zainicjowany w celu wykpienia religii"

O niekonsekwencję w postępowaniu urzędników zapytaliśmy dr. Pawła Boreckiego z Katedry Prawa Wyznaniowego UW. Zwraca on uwagę, że o rejestracji decyduje m.in. posiadanie doktryny i zakładanie istnienia świętości. - Autentycznej, nieudawanej. W przypadku Latającego Potwora Spaghetti istnieją obiektywne informacje, że to ruch zainicjowany w celu wykpienia religii. Na to departament wyznań nie mógł zamykać oczu - zaznacza prawnik.

- Kult solarny jest bardzo stary, jest chyba starszy niż chrześcijaństwo czy judaizm, występował już w Egipcie w okresie Nowego Państwa, choć religioznawcy znaleźliby starsze przejawy tego kultu - zaznacza dr Borecki. - Urzędnicy mogą żądać dokumentów tylko przewidzianych w ustawie. Jeśli w ustawie są podane formy kultu, przekonania, to dlaczego urzędnicy mają przyjmować złą wiarę wnioskodawcy? - pyta prawnik.

- Nie mamy podstaw przypuszczać, że założyciele próbują zarejestrować coś fałszywego - dodaje.

A Zakon Braci Zjednoczenia Energetycznego?

- Ci urzędnicy starają się na podstawie niedoskonałej ustawy prowadzić rejestrację. I te kryteria są generalnie spełniane. Nie ma tutaj tendencyjności. Jestem pierwszym, który podniósłby krzyk, że próbuje się manipulować rejestracjami związków wyznaniowych - zapewnia dr Borecki.

I przypomina, że urzędnicy dokonywali już wcześniej kontrowersyjnych wpisów. - W latach 90. zarejestrowano dziwaczny podmiot Zakon Braci Zjednoczenia Energetycznego, którzy wierzą w "najwyższą energię" - mówi.

Pokazuje to jednak pewną uznaniowość, z jaką podchodzi się do rejestracji związków wyznaniowych. I brak jednoznacznych kryteriów. W przypadku kultu solarnego wystarczyły standardowe dokumenty, pastafarianie wymagali opinii ekspertów. - Tych problemów się nie uniknie. Podobne są w Hiszpanii czy Stanach Zjednoczonych - rozkłada ręce dr Borecki.